Posts tagged ‘wakacje’

RIP – Monumentalny pochówek dekady

SzacunStokrotka gdzieś w tle, jeden z klasyków wśród starszej publiczności, a szczególnie żuli z parku. Ostatnio te chore wybory, na które idzie większość ludzi. To zabawne, kiedy im się przyglądam – oni naprawdę myślą, że coś zmienią. Niby lepiej zagłosować niż być biernym, ale po co w ogóle wybierać kogoś kto będzie podejmował za nas decyzje ważne odnośnie naszej przyszłości, skoro sami powinniśmy o niej decydować. W pewnym sensie wybierzemy sobie kolejną kukle, którą w razie niesprzyjających nam decyzji będziemy mogli zlinczować.

Na tą notkę zbierało mi się od dłuższego czasu. Może i nawet od roku, ale dopiero teraz cała sytuacja się zazębia.

Dla kibiców Milanu, odejście na zasłużoną emeryturę Paolo Maldiniego to schyłek pewnej epoki. Ja fanem Rossonerich jestem od 7 lat i jego odejście nie było zbyt wesołym momentem w czasie kibicowania. Choć zdecydowanie jeden z gorszych, bo kilka dni temu rozbrat z A.C Milan ogłosił Ricardo Kaka, który przeniósł się do(jak ja ich nie lubię) Realu Madryt.

Przed finałem Ligi Mistrzów w Stambule w 2005 roku, kupiłem szampana, aby oblewać zwycięstwo Rossonerich – jeśli rzecz jasna by wygrali. Do przerwy był wynik 3:0 dla Milanu, więc byłem już pewny zwycięstwa, jak nigdy niczego. Pamiętam sms-y do znajomych typu: „szampan już się sam otwiera”. Wszystko miało być świetnie, potem w 6 min. rozsypał się kolos na glinianych nogach i marzenia o triumfie trzeba było odłożyć na dwa lata.

Wcześniej była jeszcze wpadka w meczu z Deportivo, która też dała mi po kości, a to jeszcze w czasach podstawówki, gdy śmiałem się, że Real odpadł z Monaco. Wieczorem El Depor zagrało jeden z najlepszych meczów w historii i zgniotło mój ukochany klub 4:0. Mimo tego, że w pierwszym spotkaniu A.C. Milan wygrał 4:1.

Kończą się beztroskie wakacje, podczas których kurs: Dom-rzeka obierałem kilka razy dziennie. Dobrze, że mam blisko. W ogóle był klimat, pierwsze skoki z mostu, namawianie ludzi, aby się przełamali. Woda w kolorze czekolady, syf, praktycznie szambo. Ale kogo to tam wtedy obchodziło? I wszyscy byli zdrowi.

Mecze na małym boisku przed szkołą, gdzie teraz stoi hala gimnastyczna. Wielkie rozgrywki, piękne kosy i mój bramkarski fach, który sprawiał, że mimo młodego wieku byłem wybierany do drużyny jako jeden z pierwszych(a co, trzeba sobie dosłodzić). No i śmieszne akcje, gdy brat zrobił wsad na koszu i urwała się obręcz 😀 Skoki narciarskie na biegówkach.

Wyjazd do Włoch, który zapamiętam do końca życia, choćby dla tekstów pompy: „butelka się nie rozbiła, bo była zakręcona”, lub jednego geniusza z Zagłębia Lubin – „stolica Rzymu to Ateny przecież”. Genialne widoki w San Marino, no i mistrzostwa świata 2006. Emocje związane z oglądaniem meczów rep. Włoch w ich kraju to kosmos. Szczególnie finał, kiedy stara babcia wyrwała krzesłem od jakiegoś Italiańca bo zasłoniła telebim na 5 sekund. Skakanie, feta na mieście, wszystko. Wracając do Pompy ten to miał talent – dogadywał się z chińczykiem po polsku, gdy mu daliśmy instrukcje: „mów głośno i wyraźnie to zrozumie”.
Albo mecz z jakimiś plażowiczami z Italii. To dopiero były jaja, teksty Pompy niszczyły. Jakiś Włoch zdobył bramkę, no to ten krzyczy „Del Pierroooo, Del Pieroooo”. Plażowicze odkrzykują coś w stylu: „ forza Del Pierooo” a Pompa do nich: „Del Pierooo, Del Pierooo, tak ten stary chuj”, a oni dalej w ekstazie… Mimo piasku, który parzył w stopy, leżeliśmy z kumplem ze śmiechu, a tamci nie wiedzieli o co chodzi.

Niestety nie zamieszczę tu nawet 1/100 tego co się ciekawego przez ten czas zdarzyło. Bo by mnie oskarżyli na wordpressie za to, że im się mój blog na dysku nie mieści.

Lecz miło powspominać tamte czasy. Teraz już tego nie ma i przypuszczam, że już nie będzie. W dobie komputerów i telefonów ludziom włącza się mania dzwonienia, sms-owania itp.
Jak słyszę teksty typu „hihihi no wiesz, ja to bym nie przeżyła dnia bez swojej komórki” to mam normalnie „zwis prącia”.
Nie wspominając już o skuteromanii o_O mam nadzieję, że niedługo benzyna pójdzie w górę i się przesiądą na rowery.

Jak to bywa w wakacje – czasu na pisanie będę mieć mało, lecz postaram się o te 3-4 notki w miesiącu, chyba, że mnie jakaś większa wena najdzie. Jak dobrze się uda to nakręcimy z Samkiem film, scenariusz już jest, aktorów mamy kilku, więc będzie dobrze.

Pozdrawiam wszystkich czytelników i życzę miłych wakacji i skaczcie do brodzików na główkę 😉 Na koniec piękny utwór…

Reklamy

Czerwiec 11, 2009 at 10:47 am 2 Komentarze

Paint me a wish on a velvet sky…

Wrócił chłop z Mazur. Ostatni Król Polski. Po ekologicznym i ciekawym(choć skróconym) wypoczynku czas napisać coś na temat wyjazdu.

Domeną wyjazdu było: „dotlenić się”. Tak wiem, bliżej jest do Katowic. Kumpel kiedyś mówił zawsze, że jeździ się dotlenić do górniczego miasta. Natomiast moim marzeniem jest ekologiczny wyjazd do Zagłębia Ruhry.
Miasto wyselekcjonowane do wczasów nosi nazwę Augustów. Nie bez znaczenia był wybór, ponieważ mam tam krewnych. O samym transporcie nie ma co opowiadać. Po około 7 godzinach jazdy samochodem nie ma się chęci na nic. Jako, że wyjazd odbył się w nocy – na ulicach lub poboczach(niepotrzebne skreślić) nie brakowało atrakcji. Panny z Białorusi oferowały kierowcom grzybobranie w lesie. Niestety z braku czasu nie dowiedziałem się ile kosztuje „zwiedzanie lasu w porze nocnej”. Po uroczystym zwiedzaniu, ludzie bez specjalnej ochrony przed grzybami mogą pośpiewać z delikwentką na ognisku: „ja mam kiłę, ty rzeżączkę – choć podajmy sobie rączkę”. Wszystko wliczone w cenę.

Pobyt był fascynujący, mimo, że czasem było nudno. Powietrze w lasach czystsze od „Staropolanki” i woda w jeziorach ciepła i dosyć przejrzysta. Oczywiście poranne „wyjazdy” rowerkami wodnymi należały do codzienności. No i skoki z rowerków też bardzo ciekawe.
Pogoda jak w kalejdoskopie – rano upał, a wieczorem burza. Albo po totalnej piździawie, skwar, w którym nie da się wytrzymać. Jednym słowem jaja z tą pogodą.

Jeśli chodzi o zwiedzanie to było kilka ciekawych miejsc. Do takich można z pewnością zaliczyć Dolinę Rospudy i sanktuarium matki Bożej Studzieniczańskiej w Studzienicznej – miejsce, które kiedyś odwiedził Jan Paweł II. Pogoda do zwiedzania idealna – nie za zimno, nie za gorąco. Na pochwałę zasługuje również bardzo dobre piwo – Łomża. Wkurwił mnie niezmiernie fakt wysokich cen(ze względu na turystów). Żeby za 2 piwa i jedną kawę w barze zapłacić 23 zł ? niech się gonią leszcze. Olej 250ml – 5zł. Zabić to mało.

Dalej nie będę się rozpisywał 😉 Jeszcze tylko jedno zaskoczenie dnia. Podczas powrotu zatrzymałem się w pewnym barze.
A, że była pora obiadowa – nie zawahałem się, aby ten obiad zamówić. Generalnie do wyboru były schabowe z różnymi badziewiami. Nie zwracałem uwagi na inne „poczęstunki” z racji mojej platonicznej miłości do schabu :]
Więc zamówiłem i czekam…czekam…czekam…wkurwiam się…czekam…dalej nic…
W końcu „pani od wszystkiego” przyniosła żarcie dla wygłodniałego brzozawa. Tu nastąpiło wielkie zdziwienie. Schabowy wielkości kartki z bloku A4, gruby jak murzyńska pała. Do tego posypany dużą ilością grzybów. Jakby tego było mało – młode ziemniaki(wielkości szklanki) posypane koperkiem. Wygląda nieźle, a jeszcze dostaje się dużą miskę mizerii. Kompot z malin również wchodzi w skład. Żarcie podane na talerzu jak dla konia. Opłacało się czekać. Na początku ogarnęła mnie myśl: „ciekawe jak ja to wpierdolę?”. Jednak mój żołądek ostatnio płata figle i wciągnąłem to jak odkurzacz.
A teraz największe zaskoczenie – cena. 11 zł za takie cudo.
Była również niezła polewka. Jeden facet zamówił schabowego i wkurwiony czekaniem zaczął się burać do obsługi. W momencie gdy miła pani przyniosła mu danie – facet zaniemówił. Jedyny tekst jaki powiedział do kolegów to: „o kurwa, ale wielkie”.

To by było na tyle. Mam nadzieję, że przygoda z Mazurami(na tych wakacjach) jeszcze nie dobiegła końca 😉 i spierdalać.

Lipiec 8, 2008 at 8:06 am 5 Komentarzy


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Takie tam ;)

  • 39,417 wejść