Posts tagged ‘placebo’

Placebo – „Battle For The Sun”

Placebo się moim zdaniem zatrzymało na „Meds”, na którym de facto nie było nic nowego, a raczej powielanie schematów, co w przypadku zespołu tworzącego tak dziwną muzykę jest zabójcze. Przed sesją do nowego albumu „Battle For The Sun” z zespołu odszedł po 9 latach – Steve Hewitt. Perkusista, którego zawsze mi się miło słuchało, więc spodziewałem się, że będzie jedna, wielka, dupa wołowa i kości na rosół.

Płyty słuchałem jakiś czas temu, podobało mi się„Julien” i kilka innych numerów. Ostatnio nie wiedziałem za co się wziąć, a Adam mi dupe truł, że sobie ściągnął dyskografie Placków i lansi teraz, że zna Bitter End 😀 No i tak jakoś sobie przypomniałem o płytce no i wiadomo musi być dokładniej odsłuchana i zrecenzowana ;]

Przede wszystkim w oczy(uszy) rzuca się fakt, że nareszcie jest inaczej. W przykładowym „Kitty Litter” jakiś chórek się pojawia, co u kogo jak u kogo, ale u Molko bym się tego nie spodziewał. To nie koniec niespodzianek, bo piosenka numer 4 ma bardzo ciekawie zrealizowaną pauzę i przejście. Widać, że zespół szuka nowych rozwiązań. Na płycie brakuje nut pokroju: „Special Needs” czy „Protect Me From What I Want” (i celowo nie wymieniam tu piosenek z WYIMN).

Zdarzają się nawiązania do drugiego albumu, bo nikt mi nie wmówi, że tytułowy „Battle For The Sun” nie brzmi podobnie do „Pure Morning”,

Co mnie rozbawiło, motyw z „Speak In Tongues” przypomina mi piosenkę „…w moim magicznym domu…” 😀 Może denerwować, że większość refrenów opiera się na waleniu po instrumentach, ale jak się słyszy „Happy You’re Gone” to stany stresowe odchodzą w niepamięć.

Faworytem jeśli chodzi o może nie najlepszą, ale największą piosenką na longplayu pozostaje „Julien”. To jest utwór, który łączy wszystko to co mają Placki w sobie najlepsze, w dodatku dodając powiew świeżości.  No i bym zapomniał – Molko, facet jest niesamowity, niedługo dobije do 40-tki, a wokal dalej taki jak przy nagrywaniu pierwszego krążka. Szacun.

Zawsze czepiałem się „Meds”, że gdzieś już to słyszałem. Jeśli chodzi o „Battle For The Sun” to będę mógł posłuchać innego spojrzenia Briana na muzykę jego zespołu. I co mnie bardzo cieszy – nie będę musiał szukać „odpowiedników” do piosenek z poprzednich krążków. Jeśli najdzie mnie ochota na „Special K” to sobie włączę „Special K”, a nie jakieś „Special Z”, które generalnie brzmi tak samo, tylko nieco nazwę ma inną.

No i posłuchajcie „Kings Of Medicine” ! Słyszeliście takie Placebo?

Ocena: 7,5/10

Reklamy

Listopad 19, 2009 at 8:30 pm 2 Komentarze

Placebo – Without You I’m Nothing

without you im nothingW ramach standardowego cyklu, który się rozpoczał tydzień temu – kolejna płyta, którą trzeba znać. Szczyt możliwości Placebo, czyli „Without you i’m nothing”. Placki w Polsce lubiani są i to nawet bardzo, koncertują często – w tym roku zagoszczą na Openerze.
Ja tam jakąś szczególną miłością nie darzę ich muzyki, aczkolwiek WYIMN to dla mnie coś niesamowitego, dopracowanego w niezwykłym stopniu. Myślę, że rozpracowanie dzieła Molko jest jednym z trudniejszych zadań, jeśli przyrównać je do typowej muzyki rozrywkowej, której elementy Placebo zawiera.
To jest właśnie niezły paradoks w ich twórczości – klimatycznie piosenki odbieram negatywnie, wywołują emocje, ale tych pozytywnych jest tu jak na lekarstwo. Uśmiechnąć się mogę po wyjęciu płyty z odtwarzacza. A jednak wraca się, co jakiś czas, bo to jest dobre na swój sposób. Zaczynam.

Pure Morning – genialnie zaaranżowane, szorstki przekaz w połączeniu z agresywną grą gitar i elektroniką. Wokal odbija się w pewnym stopniu od perkusji. Przyjaciel z trawą jest lepszy.

Brick Shithouse – na dobrych głośnikach lub słuchawkach początki są bardzo przyjemne, w utworze dzieje się dużo. Muzycznie jest bogato, tekstowo – narzekanie, narzekanie, narzekanie, proszę się przyzwyczaić.

You Don’t Care About Us – najbardziej radiowa piosenka na WYIMN, takiego popowego Placebo już nigdzie nie znajdziecie. Molko, w jakimś stopniu, próbuje się rozprawić z pędzącym światem, szukaniem rozrywki w cierpieniu drugiej osoby, co najlepiej obrazuje teledysk.

Ask For Answers – podoba mi się tu niemal wszystko. Boski wokal, szczególnie w trakcie refrenu. Jego ostatnie wykonanie powala. Dużo emocji, chociaż trzeba wczuć się w całość.

Without You I’m Nothing – dla mnie jest to pierwszy punkt kulminacyjny Placebo. Tik-tak, tik-tak… Nietuzinkowa opowieść o związkach pomiędzy ludźmi. Instrumentalnie – zwłaszcza w wykonaniach live, czuje się jakbym siedział w piekle, a to chyba dobrze, bo diabeł pod postacią gitary Molko brzmi nieczysto 😉

Allergic – znakomicie narastająca fala dźwięku, dosyć nośny i szybki kawałek. Szkoda, że już tak nie tworzą. Najlepiej brzmi w Paryżu 2003 na oficjalnym wydaniu zespołu.

The Crawl – ja to widzę tak: wchodzisz do burdelu, seks, ulga, miłe słówka, RACHUNEK.

Every Me Every You – w pewnym sensie, streszczenie przelotnej znajomości. Piosenka ma zacięcie popowe, ale tekst bardzo brutalnie odnosi się do szybkiej, łatwej i przyjemnej miłości.

My Sweet Prince – drugi punkt kulminacyjny (mimo, że to nielogicznie). Rytm bicia serca, melodia, która sprawia wrażenie niedokończonej, głos Molko i tekst, który próbuje połączyć kobietę z heroiną. Mimo, że słowa kierowane są do faceta, widzę tam raczej żeńską płeć.

Summers Gone – bardzo przyjemny wczesno-jesienny klimacik, zawiera elementy wesołe i w sumie utwór mógłby się wyłamać z konwencji walenia, smutów, ale Stefan się odzywa i nikomu nie jest do śmiechu.

Scared Of Girls – dosyć rozbudowana kompozycja, dobrze się tego słucha i perkusista daje o sobie znać. Najciekawsza ostatnia minuta.

Burger Queen – wprowadza w bardzo fajny nastrój, mimo, że to utwór o pedale/pedałach. W sumie jako zakończenie spełnia swoją rolę.

Krążek dla wytrwałych. Może denerwować ta cała ‘pedalska’ otoczka, o której ciężko nie wspomnieć, gdy mówimy o zespole. Warto posłuchać, dzisiejsze Placebo mimo niewielkiej ewolucji, to już nie to samo. Zobaczymy, co pokażą na nowym materiale, ale Without You I’m Nothing już nie przebiją. Jak by to powiedział Krzysiek Kononowicz – „oni zrobili wszystko! Dla młodzieży i dla ludzi”

Marzec 15, 2009 at 9:40 pm 4 Komentarze

„Mr. Clean and Mr. Ben are living in my loft…”

smpulp5

Fuckin Cheers! Come On!
What tongueless ghost of sin crept through my curtains?

Ładnie sobie tydzień leci, poza dniem dzisiejszym rzecz jasna 😉 A rozpoczęło się niepozornie:

6:45 – próba podniesienia się z łóżka(z góry ustalone, że się nie uda)
6:55 – pobudka właściwa(to też było ustalone 😉 )
6:55 – 7:36 – wszystkie czynności mające na celu, przygotowanie się do dnia pełnego edukacji.
7:36 – wyruszenie na przystanek itd.
7:50 – już na miejscu(w szkole)! Rozmowa z pewnym osobnikiem na temat: „jak rozwiązać zadanie z polskiego w 13 min”
8:00 – czekam na dzwonek(rozpoczęcie niemieckiego)
8:05 – dzwonek + zdziwienie(jak to kurwa nie ma nikogo z klasy?)+w międzyczasie rozmowa z Waldkiem
8:07 – podróż do kartki pt. „zastępstwa”
8:08 – ujrzenie napisu(tu mogę się pomylić) „ID – klasa na 10:25”
8 godzina, 8 minuta, 8 sekunda, 8 setna – zdziwiony wyraz mej twarzy i tekst posłany do kartki: „O MOTHERFUCKER”, w wolnym tłumaczeniu „O, TO CHUJ!”.

A tydzień świetnie zaczął się po obejrzeniu filmu „Przekręt”. Taki schiz ze śmiechu, że ja pier… 🙂 Obejrzałem też wszystkie teledyski Placków(Placebo) do roku 2004 z wydania „Once More With Feeling”. Pure Morning ma wyjebany wideoklip 🙂 Reszta jakoś przejdzie, nie będzie peanów bo średnie. Najlepsze co jest na płycie to ponad 40 min. wywiad z członkami zespołu. Niestety po angliku, ale Brian i Stefan mówią wyraźnym i prostym językiem więc można zrozumieć. Największa zlewa była jak mówili o teledysku do „The Bitter End” a Molko mówi o sobie tak: „in this videoclip, i’m spiceboy hahahaha”
Oglądałem dziś Queen Live At Wembley 86’ DVD. Jak zwykle świetne 😉 Ale dziś nie o tym, przyjdzie na to czas 8)

To już koniec, ponieważ „i’m feeling supersonic, give me gin and tonic !”

[Tu powinien stać filmik z youtube – „Queen Live at Wembley 86′ –
Another One Bites The Dust”]
ps. jesli go nie widzisz, zgłoś reklamacje 😉

Luty 27, 2008 at 4:50 pm 3 Komentarze

Without you, I’m nothing at all…

without you im nothingNie pisałem długi czas, niestety chujostrada odmówiła posłuszeństwa. Ale już wszystko gra i jest dobrze. 10 dni bez neta dało się we znaki. Żadnego ciekawego filmu nie obejrzałem. A szkoda bo byłoby o czym pisać, gdyż chęci nie opuściły.

Muzycznie to ostatnio było ze mną różnie. Poprzez Led Zeppelin do Oazy itp. Najbardziej jednak chęć miałem na Placebo. W związku z tym, że zamówiłem Without You I’m Nothing. Chęć na tą płytę miałem od dawna, jest to jedyny krążek „Placków” który uwielbiam w 100%. Od Pure Morning do Bułgarskiej Cioty 😉 Na My Sweet Prince oczywiście zatrzymywałem się najdłużej. Lecz nawet to nie zmieni faktu, że przez 10 dni miałem niezłą fazę na utworek Without You I’m Nothing. Bardziej podoba mi się wersja śpiewana z Davidem Bowie’m – dodaje tragizmu swoim głosem. Zdecydowanie genialna piosenka. Już tylko czekam aż pewien ch… z poczty polskiej zapuka do drzwi. Dzisiaj ma ostatnią szansę 8)

Biedny last.fm nawet nic nie scrobblował przez 10 dni 😀 Prison Break się skończył tzn. 3 seria(winter season). Ale teraz zadzwonił Riv i niedługo przyjedzie. Czyli będzie kurwa git :] A Wam nie pomoże żaden kit 😀 Tylko jedno mnie wkurwia niemiłosiernie. Przez źle zrobiony przedłużacz poszedłby mi komp z dymem ;D jak mnie wczoraj prąd pierdolnął to już chuj 😀 przyjarało z deka ;] Co za Banda Chuja!

Krótka ta notka i taka niezbyt treściwa, ponieważ nie mam ochoty na pisanie teraz 😉 Jak „wrócę do formy” to napisze więcej. A tak poza tym to dziś mecz Arsenal – A.C. Milan!
Ciężki wyjazd, ale trzeba ugrać chociaż 1 pkt. 🙂 Tak więc tym bardzo optymistycznym akcentem zakończę tą notkę pełną pustki 🙂

Masło maślane.

…I’m unclean, a libertine
And every time you vent your spleen,
I seem to lose the power of speech,
Your slipping slowly from my reach…

Luty 20, 2008 at 12:37 pm 5 Komentarzy

Someday You Will Find Me… Nota o…niczym?

Ulica SezamkowaMinął tydzień od ostatniej notki, więc myślę że warto coś naskrobać 😉 A dużo się wydarzyło ostatnimi czasy 🙂 był koncert „Horyzontu” czyli grupy Rycha 8). Było na nim bardzo fajnie, piwko było, Riv i Greena byli i wiele innych ciekawych osób. Jedyną wadą było trochę lipne nagłośnienie bo Ryśka słabo było słychać. Można też wspomnieć że oglądaliśmy z Rivem Heroesów 😀 ! O poniedziałku lepiej nie mówić ]:-> bo mi się przypomina felerna wyprawa po pizze za 7 zł przez pół miasta i te rozczarowanie gdy usłyszeliśmy „ona jest zamknięta w poniedziałki”… 😀

ps. niewiem czemu ale mi się spodobał ten obrazek 😀

Wtorek poświęcony został na 9 odcinek Heroesów który był po prostu genialny o_O (SPOJLER)szkoda Horn Glasses Man’a ale on żyje, bo dostał kroplówkę krwi Claire i się zregenerował(SPOJLER). W następnym odcinku wg. trailera Mohinder(który dał dupy de facto w ostatnim odcinku, waląc heada koledze) spotka się z Syyyylarem ]:->
I więcej o tym nie pisze bo i tak nie zrozumiecie, tylko Riv wie o co chodzi 8)
A koncert Placebo ostatnio pobrałem z Rock Am Ring 2006 i dziś do końca dwa koncerty Travisa w jakości DVD ohh yeaah! A teraz idę spać i zarzucę coś ciekawskiego: najpierw cytat z joemonstera:

– A jakie są objawy tej ptasiej grypy u ludzi?
– Zaczyna się gdakać i gadać bez sensu.
– A ponadto drób kandyduje na prezydenta.

I jako że ściągam Oasis Live Knebworth 96 😉 to dostaniecie Szampańską Supernowe stamtąd 8) Liam i ten pullover :O

Listopad 24, 2007 at 12:31 am 3 Komentarze

Zostaw mnie krwawiącego w łóżku…

PlaceboDziś będzie troche krótsza nota niż zwykle, ponieważ Brzozaw rozmyśla nad geniuszem piosenki Vera – Pink Floyd’ów a także nad fantastycznym In The Flesh który zafascynował mnie do tego stopnia że próbowałem naśladować głosem Watersa 😀 rzecz jasna wyszło mi to kiepsko 😀 Jutro coś dopiszę do tej noty, gdy tylko bardziej zastanowie się nad Run Like Hell… a żeby było miło to dziś wróciłem trochę do Placebo i zarzucę tłumaczenie My Sweet Prince. Dzisiaj dużo nie napiszę bo w humorze jakimś wspaniałym nie jestem… w piątek czyli jutro postaram się napisać coś o spotkaniu w Radzie Miejskiej i o ciekawostkami z tym związanymi…

Mój Słodki Książe

Nawet nie sądziłam ze przy tobie się spocę
Nawet nie sądziłam, ze i Ty przy mnie też
Nigdy nie myślałam, że wypelnisz mnie pozadaniem
Nigdy nie myślałam, że będe tak zażenowana

Ja i heroina
Potrafimy usmieżyć cały ból
Więc zanim mój czas się skończy
Pamietaj
Mój słodki książe, jesteś jedyny
Moj słodki książe, jesteś tym wlasciwym

Nigdy nie sadzilam ze przyjdzie sie poddac
Nigdy nie sadzilam ze przyjdzie sie powstrzymac
Nigdy nie myslalam, ze to na mnie sie zemsci
I zamknie szczeline w mej zyle

Ja i moj cenny przyjaciel
Mozemy usunac ten ból
Wiec zanim moj czas sie skonczy
Pamietaj
Moj słodki ksiaże, jestes jedyny
Moj słodki książe, jestes tym właściwym

Nigdy nie myslalam, że bardziej odpłyne
Nigdy nie sądziłam, że pomieszasz mi zmysły
Nigdy nie sądziłam, że to wygaśnie
Nigdy nie sądziłam, że przerwiesz wiezy

Ja i Ty kochanie
Wciaż spłukujemy z siebie ból
Wiec zanim moj czas sie skonczy
Pamietaj
Moj slodki ksiaze, jestes jedyny
Moj slodki ksiąze, jestes jedyny
Moj Slodki Książe

I dorzucę jeszcze świetne wykonanie live…

Listopad 15, 2007 at 8:32 pm 3 Komentarze


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Takie tam ;)

  • 39,417 wejść