Posts tagged ‘noel gallagher’

Oasis – Be Here Now

oasis be here nowJak obiecałem, tak oczywiście zrobiłem. Mowa tu rzecz jasna, o napisaniu nt. Be Here Now. Myślę, że zanim zacznę to jeszcze kilka słów wstępu. Mianowicie trzecia studyjna płyta Oasis to najszybciej sprzedawany album w historii muzyki – w tydzień sprzedaż sięgnęła ok. 700 tys. Egzemplarzy. Co jest raczej w dzisiejszych czasach już nie do pobicia. Czemu tak się stało – wiadomo. Wielkie oczekiwania związane z zespołem, któremu strasznie spodobało się ćpanie. I taki jest ten krążek, przećpany.

„D’You Know What I Mean?” – zacznę odrazu od teledysku. Majestatyczne dzieło. Przylatuje helikopter i wysiada z niego pięciu kozaków. Wszyscy chwytają za instrumenty. Liam staje jakby wyruchał żony wszystkich prezydentów. I nic w tym dziwnego – oni wtedy musieli się tak czuć. Noel chwyta sobie za Flying Gibsona. Sam kawałek, no cóż poezja. Wah Wah :]

„My Big Mouth” – zagrali tą nutę bodajże, pierwszy raz w Knebworth w 1996 roku, gdzie było w pizdu ludzi ponad 250 tys w dwie noce. Bardzo żywiołowo się zaczyna. Na fajnym riffie się układa numer. Liam oczywiście mistrzowsko śpiewa. Chodliwa piosenka, drugi numer w którym kozaczą… 😉

„Magic Pie” – siedmiominutowe zmulenie klimatu przez Noela, był hardkor to trzeba trochę przyhamować. Słucha się fajnie przez 4-5 minut, potem jednak jest tego trochę za dużo.

„Stand by Me” – kocham to skurwysyństwo, tekst jest strasznie przećpany, bo praktycznie o niczym. Ale jak to się prowadzi, jaki wokal, jaki mostek piękny, wszystko. So what’s the matter with you? Sing me something new.

„I Hope, I Think, I Know” – bardzo melodyjnie, chwytliwe. Tylko Noelowi się nie chciało tekstu dużo pisać i Liam musiał śpiewać tą samą zwrotkę 2 razy, a zresztą żeby to był pierwszy raz… 😉 „Cos baby, after all, you never forget my name”, kojarzy mi się z „and after all… you’re my wonderwall” 😀

„The Girl in the Dirty Shirt” – bardzo lubię posłuchać, pośpiewać też no i jak upierdolę koszulkę to piorę w pervollu black magic. Ale tej dziewczynie wyprałbym w Dosi!

„Fade In-Out” – spokojny numer, chociaż bardzo fajne solówki są w nim zwłaszcza na koncertach z trasy. Czasem Noel grał to akustycznie i nie podoba mi się to w tej wersji. No i ciekawostka, podczas nagrywania numeru na jednej z gitar grał Johny Depp. Wystąpił też gościnnie na którymś z koncertów, ale nie pamiętam kiedy.

„Don’t Go Away” – znakomity wytwór wyobraźni starszego z Gallagherów. Brat spisał się równie zajebiście przy mikrofonie. Singiel miażdżący. Jeden z trzech najlepszych numerów na płycie.

„Be Here Now” – solóweczka niczego sobie, Liam jest hardkorem, jak otwiera to koncert w Manchesterze w 1997 roku, to można dostać biegunki z radości. No i „Oasis” udowadniają, że mogliby przez całe numery śpiewać: „Come On, Come On, Come On, Come On” itd. i wciąż byłoby to zajebiste.

„All Around the World” – piosenka została napisana jakieś 4 lata wcześniej, ale z niewiadomych przyczyn nie wylądowała na żadnym dotychczasowym albumie. Wkońcu ujrzała światło dzienne, Noel wyjebał kupę kasy na orkiestre, jest to bodajże najdroższy numer Oasis, ale za to jak brzmi… Teledysk w klimatach Beatlesowskich. No i „na na na na na na” przywodzące na myśl „Hey Jude”.

„It’s Gettin’ Better (Man!!)” – jakoś zawsze zapominam o tej piosence, chyba dlatego, że długo trwa poprzedni numer. Mogli to dać gdzieś w środku, bo tu autentycznie jest już po finale.

„All Around the World (Reprise)” – w pełni orkiestrowe wykonanie, który pokazuje, że ta piosenka zabrzmi nawet zajebiście bez gitar. Szkoda, że tylko dwie minuty… No i na koniec trzaśnięcie drzwiami.

I to trzaśnięcie było bardzo charakterystyczne dla trzasków w zespole w tamtych latach. Liam z Noelem obijali sobie mordy przy każdej okazji. Obaj ćpali jak wyjadacze. Był wielki rozpad Oasis, który jednak do skutki nie doszedł, a relacjonowały go wszystkie tv w Anglii <lol>

A co na temat płyty uważał ten, który skomponował na nią wszystkie utwory.?

„Płyta brzmi jak banda naćpanych kolesi, który się nie pierdolą w studiu. Nie ma tu basu. Nie wiem, co się z tym stało. Wszystkie piosenki są naprawdę długie, teksty są do dupy, a Liam niczego nie mówi w każdej milisekundzie. Riffy gitarowe są na poziomie tych z programu „Wayne’s World”

Noel Gallagher

Jak widać Noel bardzo krytycznie podszedł do swoich działań. Ja tam bardzo lubię posłuchać i wcale nie jestem jedyny. Liam uważa, że album jest świetny, a bratu coś odjebało.

Reklamy

Wrzesień 19, 2009 at 10:11 pm 1 komentarz

Oasis – The Masterplan

TheMasterplanOasisTrochę minęło od ostatniej notki, ale nie obawiajcie się to był tylko szok szkolny. Na szczęście dla nas wszystkich obyło się bez chorych psów.

Nie będę biadolił, od razu przechodzę do rzeczy. Tytuł nakazuje.

Tak w sumie to myślałem, żeby napisać o „Be Here Now”, ale pomyślałem, że warto zapoznać i zachęcić moich odbiorców do posłuchaniu b-sideów Oasis, które są nieziemsko zajebiste. Na trzeci krążek anglików przyjdzie jeszcze czas, a póki co „The Masterplan” czyli składak piosenek, nie mieszczących się na żadnym z albumów. I tutaj od razu mówię – to nie są jakieś byle jakie numery nagrywane po to, aby tylko coś do singla dorzucić. Zresztą przekonacie się…

Wiecie bo to z takiego moralnego obowiązku, że Oasis rozpada się po raz 999 😉 teraz jednak chyba na stałe. A jak się o nich w Polsce głośno zrobiło 😮 jak nigdy…

„Acquiesce” – świetny ostry kawałek, który był na singlu „Some Might Say”. Bracia uzupełniają się w nim idealnie. No i ten wers, który obrazuje ich obu w Oasis –
„Because we need each other”

“Underneath the sky” – lekko nie ma, a i wokal Liama w zajebistej formie, szkoda, że nie było tego gdzie wcisnąć…

„Talk Tonight” – geniusz Noela, miazga, wokalnie bardzo dobrze. Tej piosenki słucha się bardzo fajnie, a tekst traktuje o podróżach na koncerty, kiedy to nie ma się przy sobie rodziny.

„Going Nowhere” – tak naprawdę jeden kawałek na tej płycie, który mnie nie przekonuje. Mogliby tu dać „D’yer wanna be a spaceman?”. Może komuś się spodoba, ja czasem nawet lubię, ale tylko czasem.

„Fade Away” – zajebisty tekst, ja lubie takie opowieści o młodości. Dosyć prosto złożona piosenka, na koncertach bardzo dobrze to grali, no i ten tekst, o którym mówię po raz drugi.

„Swamp Song” – pełna wersja utworku, który był przerywnikiem na WTSMG. Instrumentalny, przesterowane gitary, fajnie się prowadzi zwłaszcza ta Noela. No i ten luz w jej wykonywaniu na Maine Road…

„I Am The Walrus(live)” – koncertowe wykonanie covera Beatlesów, który często kończył koncerty na trasie do drugiego krążka. Liam śpiewa perfekcyjnie, i niech jakiś kutas powie, że beczy jak zarzynana koza to zajebie!

„Listen Up” – to powinno być zamiast „Hey now!” na WTSMG. Jeden z najlepszych numerów braci Gallagher. Wszystko jest tu idealne. Nie rozumiem, czemu tego tam nie było. Tekst mi się tak spodobał, że sobie go jebnąłem na ściane.

„Rockin’ Chair” – tu nasuwa się tylko jedno pytanie – czy to najlepszy wokal Liama jaki kiedykolwiek wydobył z siebie. o co on wyprawia tutaj to się w głowie nie mieści.
Zawsze chętnie tego słucham no i można fajnie pośpiewać.

„Half the World Away” – bardzo ładny kawałek Noela, szczególnie na żywo magiczny. Cięzko coś napisać, trzeba uruchomić uszy.

„(It’s Good) To Be Free”– mmm młócka na początku wymarzona. Nie dość, że wbija w fotel w oryginale to i akustycznie brzmi nieprzeciętnie!
„Paint me a wish on a velvet sky
You demand the answers but I don’t know why in my mind
There is no time” kocham te wersy.

“Stay Young” – kolejny numer wymiatacz. Jakby tak poskładać te wszystkie piosenki to powstałby całkiem dobry album studyjny z całkiem dużą ilością hitów. Zostań młodym.
Zobaczcie wykonanie z G-MEX 1997.

„Headshrinker” – szkoda, że tak rzadko to wykonywali na koncertach, ale to dlatego, że Liam ustawił sobie wysoko poprzeczkę na wokalu i ciężko byłoby mu to potem śpiewać na każdym gigu. Chociaz na „Live by the sea” poradził sobie wyśmienicie.

„The Masterplan” – Noel do końca życia będzie żałował, że nie umieścił tej piosenki na żadnej poważnej płycie. Jedna z klasycznych piosenek Oasis, jedna z tych magicznych…
„Why we’re all part of the masterplan”

No i radujcie się wszyscy i w ogóle, a w przyszłym tygodniu czeka was wycieczka po “Be Here Now” chyba najbardziej przećpanym krążku.

I pomyśleć, że to dopiero początek świetnych bsideów Anglików…

Wrzesień 9, 2009 at 8:44 pm 1 komentarz

(What’s the Story) Morning Glory?

To ja ten ziomek z przeciwka ;)Dobry wieczór. Tematu płyt, które w jakiś sposób wpłynęły na moje życie – ciąg dalszy.
Znów Oasis, ale nie martwcie się, musze nieco ich tutaj wypromować. Jak nie ja to, kto?

(What’s the Story) Morning Glory? to drugi album manchesterskich zawadiaków. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana muzyki gitarowej. Gadajcie sobie co chcecie, ale gdyby nie ten krążek to dzisiaj by nie było Franz Ferdinandów, Kasabianów, Arctic Monkeys i reszty zespołów tego typu.

„Hello” – zaczyna się dziwnie, zagrywka z Wonderwalla, jednak po chwili syf totalny, hałas i wchodzi gitarka. Zwrotki to totalny popis Liama. Mój ulubiony opener.

„Roll With It” – typowy koncertowy numer, w domu ciężko się tym zakręcić, ale na gigach zajebiście dawał radę. Jak posłuchacie tych wszystkich ludzi na Maine Road to zrozumiecie o co kaman.

„Wonderwall” – perfekcja, hymn pokolenia, teledysk miód. Takie kawałki już nie powstają.

„Don’t Look Back in Anger” – miałem niezłą rozkminę, gdy tego słuchałem pierwszy raz. Jedyny utwór śpiewany przez Noela na tym albumie. Jedyny, który może konkurować z piosenkami, w których wokalu udzielał Liam.

„Hey Now” – zapowiada się obiecująco, ale jest nieco za długi i po dłuższym czasie może znużyć odbiorcę. Trochę zabrakło pomysłu na ten kawałek.

„(Swamp Song Excerpt #1)” – ponad 40 sekundowa rock n’ rollowa wstawka(intro podczas koncertów), która odpowiada za lekkie przygotowanie do

„Some Might Say” – kolejne mistrzostwo, początek przywołuje mi gdzieś na myśl dokonania chłopaków z The Stone Roses. „Some might say they don’t believe in heaven
Go and tell it to the man who lives in hell” kozak wersy.

„Cast No Shadow” – akustyczny kawałek stworzony dla Ryśka Aschcrofta z The Verve. Fajnie brzmi na żywo. Na krążku Liam w najwyższej formie.

„She’s Electric” – coś na wzór Diggsy’s Dinner z „Definitely Maybe”. Bardziej melodyjny, ale w podobnym tonie.

„Morning Glory” – początek jest jak pisk, te lecące helikoptery. Jak to Marian powiedział podczas tahaczki w rytmach Oazy: „co to za korwa psy lecą” odwołując się do śmigłowców. Teledysk jest zabawny, aktorstwo w nim tak mierne, że aż śmieszne :]

„(Swamp Song Excerpt #2)” – druga i w rezultacie ostatnia wstawka. Gdzie strumyk płynie z wolna rozsiewa zioła maj…

„Champagne Supernova” – się rozpoczęła, a podczas niej był raj. W tym raju tak wesoło, że aż przeraża mnie, ta nuta mnie rozkurwia, a ptaki jeszcze nie… ta nuta mnie rozkurwia, a ptaki jeszcze nie, o nie, o nie…

Oasis byli wtedy na szczycie, nie zawiedli. Krążek spełnia moje wszystkie oczekiwania, no i chyba spełnił też oczekiwania słuchaczy, gdyż kupiła go masa ludzi. Koncerty grane podczas trasy promującej tej płytę to najczystszy i najznakomitszy rock n’ roll bez żadnych nadmuchanych lal i opalonych ciotmenów z solarium. Fajnie, że chłopaki niczym nie różniące się od dresów potrafili nagrać coś takiego.

Kwiecień 27, 2009 at 8:34 pm 1 komentarz

Oasis – Definitely Maybe

zajebista okładkaW Polsce nigdy nie darzono ich sympatią. Mało kto dzisiaj o nich pamięta, jeśli już to kojarzy „Waterfalla” 😀 Osobiście jest to mój ulubiony, o ile nie ukochany zespół. Może nie grają ambitnie jak Pink Floyd, nie biegają po scenie podczas koncertów vide Guns ‘n’ Roses i z kulturą mają niewiele wspólnego. Jednak ich muzyka to, pomimo zniżania ich przez wielu do britpopowych chłopaczków, kawał dobrego rocka. W naszym kochanym kraju, traktowani są jako grupa, która tylko zrzyna z The Beatles, a rodowici dziennikarze widocznie nie chcą poprawić ich wizerunku i naklejają im tą etykietę przy każdej okazji. Myślałem nad WTSMG, lecz najpierw o „Definitely Maybe”.

„Rock ‚N’ Roll Star” – jeden z moich ulubionych kawałków do śpiewania. Wszystko jest tu na swoim miejscu, a jak sam tytuł wskazuje, utwór mówi o Liamie. Specyficzny klimat towarzyszy od początku.

„Shakermaker” – były dymy za tą piosenkę, ponieważ jest podobna do starego numeru, który reklamował Coca-Colę – „I’d Like to Teach the World to Sing”. Na niektórych koncertach młodszy Gallagher śpiewał powyższy, cytowany fragment(nie ma go w piosence), ale chyba tylko, dlatego, że był naćpany.

„Live Forever” – szczyt możliwości Noela, bowiem lepszej kompozycji już nie napisał. Piosenka dedykowana zmarłym muzykom, a w szczególności Johnowi Lennonowi(Liam do dzisiaj myśli, że jest jego drugim wcieleniem 😉 ) Najlepsze wykonanie jest na krążku dvd zespołu „There and then”.

„Up In the sky” – genialny refren, sam numer nie jest jakoś specjalnie wybitny. Chociaż jak się słucha płytę od początku do końca to można spędzić przy nim miłe chwile.

„Columbia” – kiedyś nie przepadałem, ale teraz to dla mnie mistrzostwo. Zwrotki miażdżą, szczególnie pod względem wokalnym. Następnie – „This is confusion, am I confusing you?”, a potem „Come on, come on, come on, come on, come on…” Yeah yeah yeah. Odjazd. Słuchając, czujesz się najważniejszym człowiekiem na Ziemi.

„Supersonic” – singiel, od którego się wszystko zaczęło. Mega wyjebana ściana dźwięku, dużo solówek, Liam w świetnej formie, może frytki?

„Bring It on Down” – “You’re the outcast – you’re the underclass
But you don’t care – because you’re living fast” Tego powinni słuchać “Górnicy w Tokio”, których serdecznie pozdrawiam.

„Cigarettes & Alcohol” – wszyscy, w okół pieprzą, jakie to nie zdrowe. Ja też tak pieprzę, bo nie jaram. Pamiętam czasy, jak palacze uważali się za dorosłych, teraz to trochę zanikło. Z alko to różnie, ale raczej na nie. Gallagherowie od używek nigdy nie stronili, więc poświęcili im numer, a szkoda, bo Liam przepił głos.

„Digsy’s Dinner” – bardzo przyjemny kawałek, chociaż nie bardzo rzuca się w oczy. Chwytliwy refren i bardzo przyziemny tekst, do czego w sumie można się przyzwyczaić, bo ciężko w piosenkach Oasis doszukiwać się głębokiego przekazu.

„Slide Away” – mój ulubiony kawałek nr. 2 na Definitely Maybe(nr.4 jeśli chodzi o Oasis). Piękny tekst traktujący o miłości, ulubiona piosenka miłosna Paula M’Cartneya. Jej geniusz, najlepiej zdefiniował sam autor – Noel Gallagher: „Wytwórnia chciała to wydać, po „Cigarettes and Alcohol”, ale ja powiedziałem im, że nie mogą wypuścić 5 singli z debiutanckiego albumu, bo musieliby zafundować mi prywatny odrzutowiec. Wtedy Michael Jackson wydawał po 5 singli a on miał małpę i odrzutowiec, a ja nie chciałem małpy, ale pieprzony samolot jak najbardziej.”

„Married with Children” –na koncertach z Liamem, zawsze grane z pełnym osprzętem. Na albumie jest skromnie, akustycznie i świetnie zarazem. „Twoja muzyka jest gówniana i nie opuszcza mnie przez całą noc”.

I tak dobrnąłem/dobrnęliśmy drodzy czytelnicy do końca, o ile Wam też się ta sztuka udała.
Jak mi się kiedyś będzie nudzić to zapodam skany z książeczki do płyty, bo są w niej bardzo fajne zdjęcia. Mam nadzieję, że zachęciłem Was do przesłuchania. Dobranoc 😉
Oasis 1994

Marzec 29, 2009 at 8:27 pm 5 Komentarzy

Coś luźniejszego… ;)

Noel GallagherOstatni tydzień obfituje w wiele ciekawych akcji!

Pewne twórcze umysły wymyśliły piosenkę o dresach :]
Pewne „ambitne osoby” słuchały na informatyce „30 second to mars” 😀 ale beka była 😀 dno 😉 from jesteerdej xDDDD.

Pewne inteligentne osobniki chodziły do Intermarche po dorodne grejpfruty.I to tak w pełnym skrócie 😉 może wrzucę kiedyś tu, tą piosenkę o dresach 🙂
No i przejebałem w państwa, miasta… 😀

A teraz lipa nieco, słucham sobie b-sideów Oazy. Konkretnie „Let’s All Make Believe”.
Noel jest mistrzem tworzenia chwytliwych kompozycji. Zaraz zapewne przejdę do „Without You I’m Nothing”, na którą mam chęć tylko, gdy sam przebywam w domu. Świetna płyta, jak chce się nieco „posmucić” 😉

Z edukacją jest świetnie, jutro ostatnie poważne lekcje w tym tygodniu. Tylko jak tu przetrwać kolejne dwa j. polskie? W czwartek(może również piątek) udział w PPNS – Propagandzie Promującej Naszą Szkołę. Yeah Yeah Yeah – krzyknął Noel, śpiewający Helter Skelter.

Oglądałem „Mechaniczną Pomarańczę” 😉 film ładny, lecz nie wkręcił mnie za bardzo.
Dzisiaj w planach mam obejrzenie: „Dawno temu w Ameryce”. A, że lubię klimat „Ojca Chrzestnego” to powinno mi się spodobać.

A wrzucając na totalny luz, nie zabraknie dziś…3..2..1..

Nie mogę, to jest tak śmieszne, że szok 😀 😀 😀

Marzec 11, 2008 at 6:19 pm 3 Komentarze

O piosenkach coś tam… ;)

Lennon, Gilmour, Oasis, Freddie Mercury

Dziś będzie „coś” o piosenkach, jeśli Wam się spodoba to stworzę kontynuację. Nie będę ograniczać się co do ilości utworów przy poszczególnych literach. Mimo tego wielu wspaniałych niestety zabraknie.

A – All You Need Is Love i Another Brick In The Wall(II).
Długo myślałem co tu wybrać, w końcu spojrzałem na playlistę w Foobarze. Nie miałem innego wyjścia – tak jak utwór Beatlesów wywierał wielki wpływ na całą kulturę „dzieci kwiatów”. Tak wywiera ją na mnie po dzień dzisiejszy. O drugim utworze powiem tyle – ze atmosferą „mrocznego sarkazmu w klasie” spotkałem się niejednokrotnie. Lecz „kontrolowania myśli” nie zaświadczyłem, co niezmiernie mnie cieszy. Gdyż narzucanie komuś tego o czym ma myśleć, nie należy do przyjemności 😉

B – Bohemian Rhapsody i Bones
Utwór znam od około 6-7 roku życia. Podczas posiadania kasety Queen – „Greatest Hits I” była to moja ulubiona piosenka. Warto wspomnieć o tym, że nawet nie wiedziałem, co to jest Queen. Nazwisko Freddiego obijało mi się potem po uszach co roku w datę moich urodzin – jak się potem okazało nie bez powodu. Bowiem ta wypada w tym samym dniu i miesiącu, co powyższego gwiazdora 🙂
Bones to taki lajtowy numer The Killers, którego słucha i śpiewa się świetnie. Szczególnie refren wchodzi w ucho totalnie. Jeden z kilku ładnych numerów zawartych na „Sam’s Town”

C – Comfortably Numb, Champagne Supernova i Cemetry Gates
Z przyjemnym odrętwieniem wspomnienia mam również – ze względu na film The Wall który gdzieś, kiedyś widziałem. Tutaj niestety dokładnego roku podać nie mogę – lecytyna raczej nie pomoże 😉 Ale wystarczyło, że włączyłem film i przy Comfortably(w scenach, w których Gilmour śpiewa) skojarzyłem dzieciaka z teledysku i scenerię – myśląc: już to kiedyś widziałem!
Szampańska Supernowa to jeden z moich ulubionych utworów z (What’s The Story) Morning Glory?. Zachwycająca prostotą i ładnym wokalem Liama na stałe zagościła w gronie moich najważniejszych piosenek.
Cmentarne Bramy przekonały mnie do muzyki The Smiths. Na początku był to jedyny utwór z płyty „The Queen is dead” który trawiłem, potem cała płyta spodobała mi się na maksa 🙂

D – Don’t Look Back In Anger i Don’t Cry
W muzykę Oazy, wprowadził mnie Bobi – właśnie słynne DLBIA zapoczątkowało u mnie miłość do Oasis. Noel kwituje ten numer krótko: „Od razu czuliśmy, że to będzie przebój” 🙂 Nie ma to jak skromność 😀 To jest taki kawałek którego słuchasz będąc wkurwiony a potem zdajesz sobie sprawę z bezmyślności owego wkur… :] Mogę również śmiało stwierdzić, ze to jeden z niewielu kawałków Oazy który lubi moja mama.
Utwór Guns n’ Roses to całkiem inna bajka – tą piosenkę zna chyba każdy. Jeśli nie z nazwy, to na pewno ją słyszał. Axl przechodzi samego siebie, w tym numerze pokazuje że jego skrzeczący głos nadaje się również do melancholijnych numerów. Mnie ten kawałek podoba się strasznie… 🙂

E – Eclipse i Every Me Every You.
„Zaćmienie” to takie wzorcowe zakończenie albumu(ostatni utwór na Dark Side Of The Moon). Podsumowanie geniuszu całej płyty. Również ostatnie słowa pewnego pana w ostatnich sekundach utworu: „nie ma ciemnej strony księżyca, w rzeczywistości on cały jest ciemny” udowadniają że mamy do czynienia z najwyższą półką.
Every Me… to taki kawałek Placebo którego uwielbiam słuchać. Świetny głos Molko i ciekawy tekst powoduje, że nie można obejść piosenki z boku.

W przyszłych wolnych chwilach postaram się pisać kolejne litery alfabetu(rzecz jasna jeśli będzie to miało sens 😉 )

Well… Whats The Story Morning Glory?

Pozdrawiam wszystkich którzy dotrwali do końca 😉

Luty 2, 2008 at 3:57 pm 5 Komentarzy


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Najpopularniejsze wpisy

Takie tam ;)

  • 39,415 wejść