Posts tagged ‘john lennon’

„Sometimes I Fantasise…”

W momencie, gdy większość Polaków chce powiesić za jaja angielskiego sędziego wczorajszego spotkania – napiszę kolejną notę.
Euro 2008 do tej pory można uznać za ciekawy turniej, jednak brakuje mi dramaturgii w tych rozgrywkach. Jedynie mecz Szwajcarów z Turkami obfitował w dużą dozę emocji.
W sumie może jeszcze na to za wcześnie. W roli czarnego konia upatruję Chorwację.
Oni mogą namieszać, wszak udowodnili to w meczu z Niemcami.
W roli zwycięzców upatruję rzecz jasna Włochów, pod warunkiem, że poprawią grę w defensywie. Jeśli szybko odpadną to z drugiej strony dobrze. Milaniści grający w kadrze będą mieli dłuższy odpoczynek.

A propos Polaków…

Kaczyna

I jak my mieliśmy do cholery wygrać?

Ale teraz koniec o Euro 2008. Przyjdzie jeszcze na to czas.

Krótko o filmach. Z racji mojej nieodpartej chęci na dobry thriller – zasmakowałem w klasyce gatunku. „Milczenie Owiec” i „Hannibal” to dwa filmy warte obejrzenia. Znakomity Anthony Hopkins i jego genialna kreacja. Świetna Jodie Foster w „pierwszej części”, ponieważ w kontynuacji nie wystąpiła.

Muzyka w tym czasie to The Stone Roses i John Lennon. Rzecz jasna polecam pierwszą płytkę Iana Browna i spółki, jak i koncert w Blackpool 89’. Świetna sprawa.
A wracając do Lennona to składanka „Legend” jest bardzo ciekawą propozycją.

Dziś krótka nota, w związku z brakiem odpowiedniej weny twórczej 😀 A na koniec przygnębiający teledysk, jeden z lepszych jakie widziałem…

Reklamy

Czerwiec 13, 2008 at 9:13 am 2 Komentarze

O piosenkach coś tam… ;)

Lennon, Gilmour, Oasis, Freddie Mercury

Dziś będzie „coś” o piosenkach, jeśli Wam się spodoba to stworzę kontynuację. Nie będę ograniczać się co do ilości utworów przy poszczególnych literach. Mimo tego wielu wspaniałych niestety zabraknie.

A – All You Need Is Love i Another Brick In The Wall(II).
Długo myślałem co tu wybrać, w końcu spojrzałem na playlistę w Foobarze. Nie miałem innego wyjścia – tak jak utwór Beatlesów wywierał wielki wpływ na całą kulturę „dzieci kwiatów”. Tak wywiera ją na mnie po dzień dzisiejszy. O drugim utworze powiem tyle – ze atmosferą „mrocznego sarkazmu w klasie” spotkałem się niejednokrotnie. Lecz „kontrolowania myśli” nie zaświadczyłem, co niezmiernie mnie cieszy. Gdyż narzucanie komuś tego o czym ma myśleć, nie należy do przyjemności 😉

B – Bohemian Rhapsody i Bones
Utwór znam od około 6-7 roku życia. Podczas posiadania kasety Queen – „Greatest Hits I” była to moja ulubiona piosenka. Warto wspomnieć o tym, że nawet nie wiedziałem, co to jest Queen. Nazwisko Freddiego obijało mi się potem po uszach co roku w datę moich urodzin – jak się potem okazało nie bez powodu. Bowiem ta wypada w tym samym dniu i miesiącu, co powyższego gwiazdora 🙂
Bones to taki lajtowy numer The Killers, którego słucha i śpiewa się świetnie. Szczególnie refren wchodzi w ucho totalnie. Jeden z kilku ładnych numerów zawartych na „Sam’s Town”

C – Comfortably Numb, Champagne Supernova i Cemetry Gates
Z przyjemnym odrętwieniem wspomnienia mam również – ze względu na film The Wall który gdzieś, kiedyś widziałem. Tutaj niestety dokładnego roku podać nie mogę – lecytyna raczej nie pomoże 😉 Ale wystarczyło, że włączyłem film i przy Comfortably(w scenach, w których Gilmour śpiewa) skojarzyłem dzieciaka z teledysku i scenerię – myśląc: już to kiedyś widziałem!
Szampańska Supernowa to jeden z moich ulubionych utworów z (What’s The Story) Morning Glory?. Zachwycająca prostotą i ładnym wokalem Liama na stałe zagościła w gronie moich najważniejszych piosenek.
Cmentarne Bramy przekonały mnie do muzyki The Smiths. Na początku był to jedyny utwór z płyty „The Queen is dead” który trawiłem, potem cała płyta spodobała mi się na maksa 🙂

D – Don’t Look Back In Anger i Don’t Cry
W muzykę Oazy, wprowadził mnie Bobi – właśnie słynne DLBIA zapoczątkowało u mnie miłość do Oasis. Noel kwituje ten numer krótko: „Od razu czuliśmy, że to będzie przebój” 🙂 Nie ma to jak skromność 😀 To jest taki kawałek którego słuchasz będąc wkurwiony a potem zdajesz sobie sprawę z bezmyślności owego wkur… :] Mogę również śmiało stwierdzić, ze to jeden z niewielu kawałków Oazy który lubi moja mama.
Utwór Guns n’ Roses to całkiem inna bajka – tą piosenkę zna chyba każdy. Jeśli nie z nazwy, to na pewno ją słyszał. Axl przechodzi samego siebie, w tym numerze pokazuje że jego skrzeczący głos nadaje się również do melancholijnych numerów. Mnie ten kawałek podoba się strasznie… 🙂

E – Eclipse i Every Me Every You.
„Zaćmienie” to takie wzorcowe zakończenie albumu(ostatni utwór na Dark Side Of The Moon). Podsumowanie geniuszu całej płyty. Również ostatnie słowa pewnego pana w ostatnich sekundach utworu: „nie ma ciemnej strony księżyca, w rzeczywistości on cały jest ciemny” udowadniają że mamy do czynienia z najwyższą półką.
Every Me… to taki kawałek Placebo którego uwielbiam słuchać. Świetny głos Molko i ciekawy tekst powoduje, że nie można obejść piosenki z boku.

W przyszłych wolnych chwilach postaram się pisać kolejne litery alfabetu(rzecz jasna jeśli będzie to miało sens 😉 )

Well… Whats The Story Morning Glory?

Pozdrawiam wszystkich którzy dotrwali do końca 😉

Luty 2, 2008 at 3:57 pm 5 Komentarzy


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Takie tam ;)

  • 39,417 wejść