Posts tagged ‘into the wild’

Eddie Vedder – Into the wild

 

Kiedyś pisałem o filmie „Into the wild”, wspominałem o muzyce stworzonej na jego potrzeby. Dzisiaj o płycie, którą darzę od dłuższego czasu sympatią i którą moim zdaniem warto posłuchać.

Teksty na płycie traktują o życiu w zgodzie ze sobą, naturą, czasem o walce jaką toczymy w obu przypadkach, choć jak wiadomo możliwości interpretacji jest wiele, aczkolwiek w lirycznej treści nie będę się za bardzo zagłębiać, ponieważ to nie one dyktują tutaj warunki.

Dominują utwory spokojne, choć nie brakuje energii choćby w „Hard Sun”, które wywołuje u mnie różne uczucia. Z jednej strony, numer jest diabelsko prosty, a z drugiej po prostu dobrze zawija się w małżowinę 😉 Piosenki nie są zbyt długie, jak to bywa w soundtrackach.

Kilka przygrywek, z których warto posłuchać „The Wolf” świetnie złożonego i posiadającego magię. Eddie Vedder niejako odcina się ze swoich zapędów do grunge’u z „Pearl Jam”. Gitara akustyczna pozostaje jego faworytem, chociaż „Setting Forth” zdradza słabość twórcy do dźwięków z pieca 😉 Mimo, że elektryk pobrzękuje w tle.

Wszystko jest ze sobą świetnie połączone, gdyby nie było przerw między pojedyńczymi kawałkami, to dobrze by to brzmiało. Jednak nie obawiajcie się – płyta nie jest robiona na jedno kopyto.

Miłośnikom akustycznych wojaży spodoba się solóweczka z „Society”. Jeśli szukać czegoś, co definitywnie wpada w ucho, budzi, nadaje się do tego, by rano sprawić, że poranek będzie piękny to nie można obejść się bez „Far Behind”. Wzorcowy numer. Znakomity wokal Veddera.

Na sam koniec zostawiłem sobie wisienki na torcie, czyli twory, bez których to wszystko nie byłoby takie samo.

Po pierwsze: „Rise” – magia, zapuścić to sobie podczas letniej podróży po lesie i od razu chce się żyć. Szkoda, że zbliża się zima.

Tutaj autor płyty znów się popisuje – „Long Nights”, jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to wejść na youtube, kupić, ściągnąć, grunt, żeby usłyszeć. Takie piosenki zawsze znajdą miejsce w moim serduchu.

Dobra, dobra, koniec ściemy. Czas na mistrza. GUARANTEED.  Miało nie być tekstów, ale oprócz fantastycznej warstwy muzycznej, która spodobałyby się największym wrogom Pearl Jam.  Ostatni numer zawiera znakomite lyricsy 😉 Łapcie kawałek.

Everyone I come across, in cages they bought

They think of me and my wandering, but I’m never what they thought

I’ve got my indignation, but I’m pure in all my thoughts

I’m alive…

Nigdy nie słyszałem jeszcze żadnej płyty „Pearl Jam”, więc nie mam za bardzo punktu odniesienia, no może poza „Even Flow”, który bardzo sobie cenię. Podoba mi się Vedder akustyczny, można powiedzieć, że klimat na płycie to jakieś pożegnalne nuty dla 60 latków. Nic bardziej mylnego. Po takiej dawce muzyki, chce się żyć na tysiąc różnych sposobów.

Ocena: 8/10

Ps. Jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa.

Reklamy

Listopad 3, 2009 at 11:08 pm Dodaj komentarz

„Modlący się za dzikość serca, trzymany w klatce”

Dziś znów o filmach, których trochę obejrzałem 😉
Jak zapewne widzicie – ostatnio na widelcu Al Pacino. Dziś nie inaczej, dwa przyjemne seanse na pewno się opłaciły. Oprócz tego obejrzałem „Wszystko za życie”, który polecało dużo ludzi 🙂 o nim poniżej:

into the wildInto The Wild to oparty na prawdziwych faktach film. Opowiada on historię Chrisa McCandless’a. Film powstał na podstawie: biograficznej powieści „Wszystko za życie” Jona Krakauera. Główny bohater wyrzeka się wszystkich dóbr materialnych, chce pozostać w czystości – niczym asceta.
Postanawia żyć daleko od zgiełku miast, cieszyć się pięknem fauny i flory i samemu zdobywać doświadczenie życiowe. Sean Penn ukazuje nam w swym dziele – tęsknotę człowieka do natury. Natury, która ciągle gdzieś umyka Chrisowi. Na wyróżnienie zasługuje muzyka Eddie Vedder’a z Pearl Jam. Jako że, „Alex Superpodróżnik” podróżuje – mamy okazję podziwiać wspaniałe zdjęcia. Nie spodziewałem się takiego pięknego dzieła po 2007 roku 😉

two for the moneyPodwójna Gra czyli Al Pacino, Matthew McConaughey i Rene Russo w jednym filmie.
Ciekawy temat – zakłady bukmacherskie i dobrze rozwinięta fabuła. Brandon Lang jest obiecującym sportowcem. Niestety doznaje fatalnej kontuzji, która zmusza go do zakończenia kariery. A, że ambitny z niego człowiek to nie zamierza siedzieć na tyłku. Odkrywa on u siebie talent do przewidywania wyników meczów sportowych. Jego mentorem zostaje Walter Abrams(Pacino). Tym samym zatrudnia go w swojej firmie i tworzy wokół niego program telewizyjny. Wszystko idzie dobrze do momentu, w którym Brandona opuszcza szczęście…
BezsennośćBezsenność – klimatyczny thriller o Willu Dormerze(Pacino) i tajemniczym zabójstwie 17 latki. Gdy Will dostaje „zlecenie” rozwiązania w/w sprawy, wszystko wygląda dobrze. Sprawa jednak komplikuje się, podczas pogoni za podejrzanym(Robin Williams). Gęsta mgła panująca w terenach, w których ten ucieka – skutecznie sprawia, że Dormer cierpiący na bezsenność niewiele widzi. Przypadkowo postrzela śmiertelnie swojego kolegę po fachu Hap’a(Martin Donovan). I tu zaczyna się ciekawy film 😉

Kolejna nota w Maju… 😀

Kwiecień 29, 2008 at 5:43 pm 15 Komentarzy


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« List    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Takie tam ;)

  • 39,417 wejść