Archive for Styczeń, 2009

Runaway 2: Sen Żółwia

Dawno, dawno temu napisałem recenzję gry Runaway: A Road Adventure. Teraz postanowiłem, iż po przejściu drugiej części również, co nieco naskrobię.
Hmm, od czego tu zacząć? Brian Basco(bohater poprzedniej części) leci ze swoją kobietą Giną na wycieczkę. Samolot jednak odmawia posłuszeństwa(wszak ma już wiele lat na karku, co widać po wyglądzie). Brian decyduje się wypchnąć dziewczynę z samolotu, aby uratować jej życie, ponieważ na pokładzie jest tylko jeden spadochron. Maszyna wpada jednak w samo serce dżungli i tylko cudem nie rozbija się w drobne kawałki. Szczęście? No cóż tego elementu na pewno nie zabrakło w tej sytuacji.

Naszym zadaniem będzie wydostanie się z dziczy i uratowanie ukochanej bohatera(o ile jeszcze żyje). Nie będzie to łatwe przedsięwzięcie, dlatego, że Brian, mimo lekkiego przypakowania na siłowni u Pudziana, dalej jest nieco niezdarny i ślamazarny w poczynaniach.

Fabuła gry pozostawia wiele do życzenia, pierwszy etap jest bardzo ciekawy, drugi trochę przekombinowany, a ostatni, który aż kipi od nawiązań do klasyki „Escape from the Monkey Island” nie podobał mi się. Dwa ostatnie etapy gry strasznie się nużą i naprawdę trzeba przechodzić je niemal na siłę. Bardzo ciekawie jest zrealizowany etap trzeci i jedyne, co w nim drażni to za dużo S-F. Gra staje się przez to nierealna. To przeszkadza, bo, gdy przypominam sobie pierwszą część to tam realizm był na wysokim poziomie. Nie można jednak wieszać psów za takie rozwiązania, bo to pokazuje, że scenariusz się rozwinął w jakimś tam stopniu. Mnie to trochę drażni, bo miałem nadzieję na grę inną niż „ratowanie całego świata”. Zakończenie mi się podobało, chociaż mamy trochę nielogiczną sytuację dotyczącą Giny, ale ją najwcześniej ujrzymy w trzeciej części. Fajnie byłoby, gdyby została uśmiercona w najnowszej odsłonie. To dałoby tytułowi bardzo dużą furtkę do kolejnych części.

tn_565_1

Nie będę ukrywać, że chciałbym, aby Brian zaczął w końcu być jak facet, a nie podpierducha.
Bardzo fajna sytuacja z jego udziałem wydarzyła się pod koniec trzeciego aktu(jak pogracie to zobaczycie).

To tyle o fabularnej stronie gry. Grafika się nie zmieniła, chociaż stała się bardziej animowana w 3D, drażni mnie to, bo nasz główny bohater nawet na najwyższych detalach jest po prostu niewyraźny. Muzyka również słabsza. Humor stoi na dobrym poziomie i można się często uśmiechnąć, chociaż strasznie irytują dłuuugie kwestie postaci, które napotykamy. Już teraz wiem, czemu wydawca polski nie podjął się polonizacji gry. Stąd nie mamy już tu kwestii mówionych po Polsku, jest jedynie wersja kinowa(polskie napisy). Irytujący jest oryginalny głos Briana, gada tak jakoś o dupie Marynie.

Podsumowując, sequel wydanej w 2003 roku gry jest ciekawym rozwinięciem historii dla przygodówkowiczów, aczkolwiek razi trochę nierealna fabuła i małe niedoróbki. Pierwsza odsłona była pozycją obowiązkowa. Druga jednak nie wszystkim przypadnie do gustu.

Ocena: 7/10

Grając ostatnie 2 akty, modliłem się, aby to już się skończyło…

Reklamy

Styczeń 31, 2009 at 4:57 pm 2 Komentarze

Panie… daj pan spokój!

lowicz_dzem_ananasowy_mmDżem Dobry. Nowy rok jak widać powitany leniwie przeze mnie, lecz to się niebawem zmieni.

Nie traktujcie poprzednich notek jako noworoczne, one były pisane na kolanie  rok temu.
Póki, co nie ma co się przeciążać, zwłaszcza umysłowo, gdyż okazji na to nie zabraknie. Proszę również o nie spekulowanie nt. opierdzielania się autora, bo jego chęci jeszcze tutaj będą widoczne. Mam tylko nadzieję, iż ta zimowa(?) chandra ze mnie zejdzie czym prędzej.

Muzycznie jestem w jebanej dupie. Posłuchałbym czegoś konkretnego, dlatego wziąłem się właśnie za druga płytkę Kombajnu. Myślę, że spełni moje wygórowane ambicje, szczególnie po przesłuchaniu debiutanckiego krążka, który siedzi mi w głowie do teraz. W Anglii teraz ponoć moda na Kings Of Leon, ale mnie to jakoś niespecjalnie rusza, koleś ma wokal jakby ktoś go bił podczas śpiewania. „Sex on fire” nie ma nic takiego, co mogłoby mnie zainteresować. Może jeszcze kiedyś spróbuje tego posłuchać. W sumie z Franz Ferdinand było podobnie. Do kawałków (prócz „Take me out”) przekonałem się dopiero po czasie. Zresztą jest to typowo wakacyjna muzyka, więc po prostu mieli swój czas u mnie. Wykorzystali go i miło wspominam ich songi. Co zresztą okazuję dosyć częstymi przesłuchaniami.

Jak widzicie dzisiaj lajtowe tematy, bo nie mam ochoty pisać nt. czegokolwiek co wymaga głębszych przemyśleń. Jabola każe mi się pieprzyć 🙂 Co się stało się pod Jeżewem?

Oglądałem ostatnio kilka filmów. Transporter 3 to szajsówa. „Chłopcy z ferajny” umilili mi jeden z piątkowych wieczorów, chociaż lektor kaleczył, że aż strach. 2 części Godfathera również dały się we znaki.  Egzorcysta itd.

W najbliższym czasie czekają was dwie dosyć ciekawe notki(przynajmniej tak mi sie wydaje).

życie się rozciąga, a ja dziś nie mam weny king konga, ponieważ z tego nic nie będzie, choć powstanie

Styczeń 21, 2009 at 11:31 pm 2 Komentarze

„Righteous Kill” – recenzja

righteous killZewsząd dobiegają do mnie głosy o tym, jak to leciwy już Pacino występuje w byle, jakich produkcjach. Zarzuca się mu, że nie wysila się w nich zbytnio i wszystko gra na jedną minę. Plaga krytyki uderzyła w niego po „88 Minut”, który zdaniem wielu był zbyt słabą produkcją dla legendy kina.
Podobne odczucia fani mają do Roberta De Niro, który to występuje w coraz bardziej komercyjnych filmach. Większość wyśmiewa jego rolę w „Gwiezdnym Pyle”, w którym gra pedałkowatego kapitana statku. Mi się ta rola akurat podobała, a De Niro świetnie ją odegrał.

Z takimi głosami spotykałem się przed obejrzeniem „Righteous Kill”, że to już było, że duet, Pacino – De Niro był w „Ojcu Chrzestnym II,”(co prawda nie wystąpili w ani jednej scenie ze sobą, ale obaj w filmie grali ważne role). Niektórzy zarzucali obu aktorom, że w ten sposób zabijają genialną scenę z „Heat”, – kiedy obaj spotykają się przy kawie i toczą jeden z najlepszych dialogów w historii kina.

Trudno się nie zgodzić z niektórymi wnioskami wysnutymi przez kinomanów. Brakuje mi tu jednak świeżego spojrzenia na sprawę. Raz, że film wcale nie jest tak fatalny, jak oceniają go widzowie. Dwa, że gdyby w „RK” główne role zagrali inni aktorzy, to obraz pewno byłby chwalony zewsząd.

Wiadomo, że 50 Cent to frajer jeśli chodzi o aktorstwo(pewnie nie tylko :)) , ale jego nie ma się co czepiać. Twórcy decydowali, kogo wcielą w rolę Spidera, a, że chwyt z czarnoskórym raperem to czysto komercyjny skok – każdy wie.

Na fanów czeka zaskakujące, pod względem fabuły, kino, dobre efekty specjalne i znośna muzyka. Po raz kolejny nie będę wspominać nt. fabuły, aby nie popsuć Wam oglądania.
To ostatni film z roku 2008, który zrecenzowałem. Bądźcie pewni, że nie pojawi się już żaden inny.

Ocena: 6,5/10

Styczeń 11, 2009 at 1:46 pm 1 komentarz

Podsumowanie kina 2008 roku

Witam wszystkich czytelników bloga. Dzisiejsza notka będzie zamknięciem pewnego etapu. Mianowicie mam zamiar zamknąć w niej filmowy 2008 rok, który był niezbyt dobry. Żaden film nie dorównał poziomem do tych czołowych, lecz powstało kilka ciekawych produkcji. Pozwoliłem sobie stworzyć kilka kategorii, w których umieszczę dane obrazy.
Paweuu na swoim blogu napisał o muzyce, więc postanowiłem, ze podsumuje kino. Nie będę jednak oceniał filmów, ani wystawiał laurek. Po prostu napiszę, co moim zdaniem warto obejrzeć i czego nie warto. Wymienione obrazy to te, które obejrzałem przez ostatni rok.
Pod uwagę brana jest tylko data premiery w kraju, w którym został stworzony dany film.

Filmy, które trzeba obejrzeć: oscar statue

Niebo nad Paryżem
The Dark Knight
Felon

The Curious Case of Benjamin Button

Filmy, które warto obejrzeć:

The Incredible Hulk
The Bank Job
Fools Gold
Definitely, Maybe
Quantum of Solace
Elegy
Taken

Filmy, które można obejrzeć:

War, Inc.
Rambo
Paranoid Park
Wanted
In Bruges
Mamma Mia!
Righteous Kill

Filmy, których nie trzeba oglądać:

Babylon
Max Payne
Hancock
88 Minutes
Hellboy II: The Golden Army
Burn After Reading

Filmy, całkowicie do dupy:shit

Tropic Thunder
Saw V
10,000 BC
Meet the Spartans

Zabrakło tutaj kilku filmów, których nie zdążyłem obejrzeć, a które chętnie umieściłbym w jakąś kategorię, ale cóż myślę, że i tak to wystarczy. Zanim je wszystkie obejrzycie, minie jeszcze sporo czasu. All Goodness in new year.

Styczeń 1, 2009 at 10:57 pm 1 komentarz


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Styczeń 2009
Pon W Śr C Pt S N
« Gru   Lu »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Takie tam ;)

  • 39,417 wejść