Archive for Sierpień, 2008

Most do Terabithii

most do terabithiiDawno nie oglądałem nic ze stajni Disney’a, a przynajmniej nic takiego mi nie wiadomo.
O „Moście do Terabithii” słyszałem już kilka miesięcy temu, lecz postawiłem na nim stopę dopiero dziś. Nie wiem czy w poprzednich latach powstały jakieś filmy fantastyczne(prócz Marzyciela), które są w stanie wywiercić mi dziurę w głowie, a przynajmniej sprawić, że odbije się z tego „zwykłego” świata na jakiś czas. Powiedzmy sobie szczerze. Jaki film familijny jest w stanie zainteresować niemal 17 letniego(tak to już 5 września!) faceta, którego wyobraźnia nie skupia się już na tym jak być zielonym wojownikiem w Power Rangers! Czy film wyreżyserowany przez Gabor’a Csupo potrafi sprawić iż wrócimy na moment do dzieciństwa?

Może to zrobić, lecz nie musi. Obraz potrafi na swój sposób przyciągnąć, ale odpycha typowymi zapychaczami(czyt. maślane oczy i krajobrazy za dychę). Film strasznie się rozpływa i kilka scen można by spokojnie wyciąć. Akcji jest jak na lekarstwo, ale nie ona tu jest najważniejsza. Wszystko skupia się raczej na zachowaniu bohaterów. To niejako ratuje film od infantylności, którą trącą produkcje tego typu(Opowieści z Psiarni). Nie dostaniemy ładnej bajeczki dla wszystkich, którzy uwielbiają genialne dialogi z Na Wspólnej.

Dzieło sprintem ucieka od najprostszej formy w jakiej mogłoby się ukazać. Udaje się to całkiem nieźle. Przekaz i morał tkwiący w baśni zostaje ukazany w możliwie największym stopniu. Klimat jest świetny. Czuje się te wszystkie elementy baśniowe.
Mam jednak wątpliwości, czy czasem cała reszta nie została brutalnie zaniedbania.
Dlatego, że choćby muzyka w filmie jest poniżej wszelkiej krytyki.
Jestem w stanie zrozumieć, że to familiada, ale kawałki są z dupy, o dupie i do dupy.
Gdy tylko pojawiał się podkład muzyczny, wielbiłem pilota od wieży za to, że ma przycisk mute.

bridge_to_terabithia„Most do Terabithii” opowiada o chłopcu, który jest najszybszym biegaczem w szkole. Poznajemy go w dniu, gdy w szkole ma odbyć się kolejny wyścig. Jednak zanim to się wydarzy, do klasy młodzieńca dołącza Leslie, która zdeklasuje dotychczasowego mistrza.
Jesse(imię pedalskie jak chuj) nie będzie zachwycony takim obrotem spraw co będzie widoczne w jego zachowaniu. Przejdzie mu i wraz z nową przyjaciółką wkroczą w świat wyobraźni. Świat, w którym wykreują wszystko…

Film pod względem fabuły jest jednak strasznie sztampowy. Jesteśmy w stanie odgadnąć co wydarzy się w następnej scenie. Na szczęście nie psuje to zabawy. Należy też pamiętać iż film kierowany jest głównie do najmłodszych, więc nie ma co im mącić w głowach.

Gdybym miał 10 lat oceniłbym na 8, ale lata lecą, a tego typu filmy wciągam gorzej niż prochy ………..6.5/10…………… Come in, come out tonight!

Ocena 6.5/10

Reklamy

Sierpień 26, 2008 at 12:56 am 5 Komentarzy

Love is noise.

Dżem dobry. Równo 13 dni przed rozpoczęciem roku szkolnego czas zacząć notę. Dzisiaj o kilku filmach, a w przyszłej notce coś ciekawszego. Planowałem obejrzeć coś luźnego, lecz nie na tyle, aby totalnie się odmóżdżyć. Zdecydowałem się na dwa filmy z Johnny Deepem.

Pierwszy z nich:

finding neverlandMarzyciel – przedstawia historię Jamesa Barriego(Deep) autora Piotrusia Pana. Człowiek będący u szczytu kariery poszukuje weny do stworzenia czegoś dobrego.
Barri’e pewnego dnia w Ogrodach Kensingtońskich spotyka Llewelyn Davies wraz z jej dziećmi. Od tego momentu wszystko się zmienia. James zaprzyjaźnia się z wdową i jej trójką dzieci… Świetny film ukazujący dorosłych, którzy chcą pozostać dziećmi i tych drugich, które są zmuszone wejść w dorosłe życie. Świetne kreacje(szczególnie Kate Winslet mnie pozytywnie zaskoczyła) i stroje. W tym dramacie znajdziemy wszystko. Polecam!

czekoladaCzekolada to również znakomite połączenie gatunków. Dzieło opowiada o kobiecie imieniem Vianne i jej córce. Obie przenoszą się do małej mieściny we Francji. Otwierają tam sklep z czekoladą. Nie bardzo podoba się to burmistrzowi miasta, który za wszelką cenę chce ich stłamsić, bowiem dowiaduje się iż Anouk(córka) jest nieślubnym dzieckiem. Pisze on nawet kazania dla młodego księdza, w których zaznacza jak szatańsko zachowuje się właścicielka „chocolatrie”. Wszystko to daje skutek, ponieważ ludzie odwiedzający jej sklep pojawiają się tam w coraz mniejszej ilości… Świetny klimat, prosta ale ciekawa fabuła i genialny dobór aktorów.

To by było na tyle 😉 narazie.

Sierpień 19, 2008 at 2:42 pm 2 Komentarze

Hancock

hancock posterJak pisałem niedawno: nie przepadam, nie cierpię, nie toleruje bezmyślnych superprodukcji.
Mimo to nie omieszkałem obejrzeć filmu, którego nazwa zawiera się w tytule notki. Zdecydowałem się głównie z dwóch powodów. Po pierwsze primo: chciałem zobaczyć czy Will Smith dalej stacza się po równi pochyłej(Jestem Legendą to było dotknięcie dna). Po drugie primo: zaciekawiły mnie trailery, w których człowiek zwany Hancockiem(Walikoń) rzucał wielorybem do morza/oceanu. Dość powiedzieć, że trafiłem na nie zupełnie przypadkowo.

Obraz wyreżyserowany przez Petera Berga szczerze mówiąc nie powalił mnie na kolana.
Miał takie szanse, bo mimo pierwszego zdania w notce – zapatrywałem się optymistycznie.
Hancock jest super-bohaterem(niepotrzebne skreślić). Jego życie płynie dość nieciekawie – ludzie go nienawidzą, a on sam też nie bardzo pała do nich sympatią. Jednak nie przeszkadza mu to w pomaganiu i ratowaniu życia pewnym osobnikom. Wszystko byłoby okej gdyby nie fakt, iż w trakcie udzielania pomocy pokrzywdzonym, niszczy wszystko co staje na jego drodze. To właśnie dlatego wszyscy chcieliby, aby wyniósł się z miasta.
Pewnego dnia ratuje człowieka, który jest kreatorem wizerunku w mediach… Tyle o fabule(bo już pewnie wiecie co stanie się dalej).

will smithBez ogródek stwierdzam, że autorzy scenariusza się nie popisali.
Mimo gry przeciętnych aktorów można było bardziej wykorzystać potencjał drzemiący w Hancocku. Największy ból głowy stworzyło mi zakończenie. Z jednej strony na oglądałem się ostatnio filmów, w których happy endów było jak na lekarstwo i nie miałem za złe, że właśnie tak kończy się film(nie pluć, że spojleruje dupki). Patrząc jednak obiektywnie jest to kolejne Hoolywodzkie zakończenie, które może podobać się 12 latkom, a nie widzom, którzy obejrzeli trochę ambitnych dzieł.
Film ten ma jednak dużo zalet, ponieważ nie ma tu przerostu formy nad treścią(co w kinie XXI w. zdarza się nagminnie).
Tak! Są efekty specjalne, ale film to nie w 80% pokazywanie możliwości dzisiejszego kina.
Tu odsyłam do Transformersów, które są tego znakomitym przykładem.
Co tak przyciąga w tym filmie? To, że bohater nie jest idealny i (często)zdarzają mu się błędy. Jak na komedie przystało, jest kilka zabawnych gagów.
Nie oglądamy kolejnego koksa co tylko patrzy komu w mordę wyjebać, a jego kumpel załatwia mu nowe zabawki do siania rozkurwy. Willa Smitha mimo wszystko da się lubić.
Na plus(przynajmniej dla mnie) wychodzi również fakt, iż w tym s-f nie ma typowego czarnego charakteru. Bo ile jeszcze można oglądać super walki bossów, z których zawsze wygrywa dobry [‘].

Słowem podsumowania: jedna z najbardziej ciekawie zapowiadających się letnich produkcji nie jest bez wad, aczkolwiek jest to film, który może się podobać. Pierwsza połowa filmu jest niemalże idealna. Niestety w drugiej z filmu upływa to co najlepsze. Mimo wszystko DUPKI z całą odpowiedzialnością mogę polecić ten obraz na sierpniowy wieczór 😉 Dla dzieci do 13 lat zabawa będzie przednia 😉 Przy okazji powstał w Ameryce super-bohater nr. 1000500100900.

Ocena: 6/10

Sierpień 10, 2008 at 11:10 am 4 Komentarze

Come in, come out tonight!

oasis-dig-out-your-soul-album-coverWitam czytających! Miałem zabrać się za tą notę od dłuższego czasu, ale cierpiałem na chorobę zwaną lenistwem. Pogoda była bardzo dobra, więc spożytkowałem poprzedni tydzień w inny sposób. Teraz niestety zimno o_O Ale więcej o pogodzie dowiecie się od Zubilewicza.

Pokrótce o obejrzanych filmach(w ciągu ostatniego miesiąca):

Hallam Foe – film o alienacji pewnego młodzieńca, który pod wpływem śmierci matki, którą bardzo kochał, zamyka się na świat. O wszystko posądza kochankę swojego ojca, zdolną do wszystkiego, aby tylko młody wyniósł się z domu. W końcu udaje jej się to, ale(SPOJLER) głównemu bohaterowi wychodzi to na dobre(KONIEC), ponieważ natura lubi płatać figle…

Rzeka Tajemnic – adaptacja książki Dennisa Lehane’a. Tematem przewodnim jest sytuacja, w jakiej znajdują się trzej przyjaciele z dzieciństwa. Wszystko to 25 lat później. Sean pracuje nad sprawą zabicia córki Jimmy’ego. Jednym z podejrzanych staje się natomiast Dave…

Królowe nocy – przeciętny obraz o latach 80’ w Nowym Jorku. Ukazana jest w nim walka policjantów z Rosyjskimi mafiosami. Mimo dobrej obsady film jest średni. Bardzo przewidywalny i zupełnie nie zaskakujący. Pomysł był dobry, niestety film czasem niepotrzebnie się ciągnie…

Piękny Umysł – miałem dużo szczęścia, 10 min. przed rozpoczęciem seansu w TVN dowiedziałem się, że będzie tam lecieć film, który od dawna chce obejrzeć. Głównie z tego powodu, że przeczytałem książkę i chciałem porównać 😉 Co tu dużo mówić, wiadomo iż papierowe wydanie jest lepsze, lecz nie sposób odmówić filmowi znakomitości. Sytuacje z życia Nasha były pokazane w bardzo ciekawy sposób. Gra aktorska na wysokim poziomie. Szczególnie podobała mi się(nie tylko wizualnie ;)) Jennifer Connelly. To trzeci film, który obejrzałem z jej udziałem. Trzeci bardzo dobry film.

Tetsuo – nigdy więcej takich filmów 😀 pokurwienie totalne. Drugiej części na pewno nie obejrzę. Kino z ciekawym przekazem, lecz kompletnym brakiem fabuły. Pełno poklatkowej animacji. Rozpierdol na ekranie. Remande miała rację – to jest prawdziwy odmóżdżacz 😀
Scena z wiertłochujem mnie rozjebała 😀 😀 😀 😀 😀 Nie oglądajcie tego filmu 😀

Paranoid Park – dramat produkcji Francuskiej i USA. Chłopiec imieniem Alex przeżywa typowe problemy nastolatka. Rodzice się rozwodzą, a jego dziewczyna myśli tylko o seksie. Najgorsze ma dopiero nadejść. Wszystko byłoby ok. gdyby nie przerost formy nad treścią. Mamy znakomite ujęcia kamery, masę świetnych filtrów, ale reszta jest strasznie nużąca i przewidywalna.

Zgon na pogrzebie – Angielska komedia, angielski humor. Uwielbiam to. Bardzo dobre dialogi i żarty sytuacyjnie. Takie filmy aż chce się oglądać. Akcje z Valium są świetne, dziadek wymiata, a tak zabawnego pogrzebu jeszcze nie widzieliście 😉
„Ale tu kurwa zielono”.

Myślę, że było krótko. Muzyka w ostatnim czasie to: Kasabiany i Franz Ferdinandy, generalnie coś lekkiego. Wczoraj też polewka, w jakimś komercyjnym radiu puszczali masę piosenek The Smiths. Zapewne jakiś jubileusz miał miejsce. Koncerta Ferdynandów z Rio pobrałem i nawet daje radę. Dziś jednak na koniec będzie zupełnie coś innego.

Sierpień 6, 2008 at 2:46 pm 2 Komentarze


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Sierpień 2008
Pon W Śr C Pt S N
« Lip   Wrz »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Najpopularniejsze wpisy

Takie tam ;)

  • 39,453 wejść