Archive for Lipiec, 2008

Orzeł vs. Rekin

Eagle & SharkW czasie wakacji, gdy nie powstaje zbyt wiele ciekawych filmów(nie cierpię superprodukcji) miło jest jednak obejrzeć film który wyłamuje się z konwencji kina popularnego. O kinie Nowozelandzkim wiem tyle co o produkcji spłuczek do Toi-Toiów. Niby coś tam(Braindead), ale jednak nic 😉 Po raz kolejny zostaję zaskoczony przez film, w którym aktorzy prawdopodobnie zagrali role życia.

„Orzeł vs. Rekin” – na pierwszy rzut oka tytuł przypomina jakiś film o kolesiu co spuścił drugiemu wpierdol, aby pomścić śmierć dziadka Mijagi. Na szczęście te dwa tematy nie wiele mają wspólnego. Generalnie jest to komedia, ale tu zaznaczam, że ma bardzo specyficzny humor. Nie jeden powie: „o ku… ale suchar” itp. Ten film nie spodoba się przeciętnemu widzowi oglądającemu pokemony na Polsacie i czarodziejkę z księżyca, która w każdym odcinku napierdala się z jakimś odkurzaczem. Nie będę ukrywać, że w jednym momencie przymykały mi się oczy. Na szczęście nie zamknąłem. Koniec biadolenia.

Bohaterką filmu jest przede wszystkim Lily – kobieta, której nic nie wychodzi, a kłody same wpadają jej pod nogi. Jej zainteresowania są bardzo okrojone, a ona sama jest po prostu inna. Nie interesuje jej świat dyskotek, koleżanek, gadżetów, facetów z brykami itd. Dziewczyna urodą nie grzeszy co można zauważyć już na początku. Mimo wszystko żyje w swoim świecie i wcale nie interesuje jej „alternatywny” sposób życia. Dość powiedzieć, że ona nie bardzo wie o jego istnieniu. Pewnego dnia do fastfoodu, w którym pracuje przybywa chłopak. To jest miłość od pierwszego wejrzenia(przynajmniej z jej strony). Dodam tylko tyle, że on również ma swój świat. Jest bardzo dziecinny i specyficzny. Sam mówi w pewnym momencie: „jestem taki skomplikowany”.

Nie będę jednak rozpisywać się o fabule. Największą zaletą tego obrazu jest ukazanie bohaterów jako zwycięzców. Oni nie są tacy jak inni i dlatego wygrywają. Pozwolę sobie nawet zacytować ulubione zdanie mojej koleżanki: „Śmiejecie się ze mnie bo jestem inna. Ja się śmieję z was bo wszyscy jesteście tacy sami…”. Jarrod(chłopak) nie podąża za pieniędzmi, a ona nie szczyci się tym, że pomalowała w domu ściany na zielono, ani, że wyrwała „zajebiste ciacho”. Ich największą zaletą jest właśnie ta odmienność, która pozwala im na nieograniczoną wolność. Ważne jest to, że widzimy również ich problemy. Problemy, które gdzieś tam zagłębiły się w ich psychice i dają o sobie znać. Ich związek jest specyficzny. Myślę, że ten dialog znakomicie ukazuje ich relację.

– Jesteś całkiem ładna.
– Ty też…to znaczy…przystojny.
– Chcesz się pocałować?
– Tak.
– W usta?
– Tak.
– OK.
– Chcesz poleżeć na łóżku?
– Tak.
– OK.
– Chcesz się kochać?
– Tak.

Świetna muzyka jest bardzo dużą zaletą tego dzieła. Oglądając je zaniemówiłem, gdy we wzruszającej końcówce zapodano piosenkę The Stone Roses – This Is The One. Mistrzostwo świata… tak jakby ten utwór powstał specjalnie do tego filmu. Moment, w którym Jarred spogląda na Lily i słyszymy słowa piosenki „This is the oooooneeeee”, które aż chce się wykrzyczeć jest bezcenny.

Film polecam wszystkim, którzy lubią obejrzeć coś z przesłaniem, a nie „Smakosza”, o którym mi nawija teraz Pompa na gg o_O

Ocena bardzo subiektywna, lecz wcale nie naciągana 9/10, gdyby nie mały incydent, o którym wspomniałem wcześniej 😉

Ocena: 9/10

Lipiec 26, 2008 at 10:20 pm 4 komentarze

Nie czytać !

ŻulmenWieczorna pora latem, gdy nie ma libacji to fajny czas do pisania not.
Tematy przychodzą same, a pisanie to przyjemność.
Miałem naskrobać o kilku filmach, które obejrzałem dosyć niedawno, ale odłożę to na inny czas. Ta notka będzie swoistym zapychaczem. W tym momencie możecie przestać ją czytać. Większość z was nie zrozumie jej treści. Mam to w dupie 😀

W tej notce na pewno nie będę pisać:

O wczorajszym festynie i tym jak się pompa najebał. Jego żołądek mógłby robić za beczkę do transportu piwa..

O tym, że Adam zwany plejmejkerem przesiedział pół festynu na ławce, a wilk mu wtórował. Co mnie wkurwiło, bo mnie zawsze wkurwiają takie akcje.

Sam zainteresowany twierdzi:

Adam 23:44:21
ej kurwa nie pół festynu!!!!!!!!!!

O tym, że Pompa po alkoholu mówi o trzy słowa za dużo.
„kurwa jakie paszczury”

O tym, że była mała zadyma. Ch… wie o co poszło, ale była krew i fight jak w Tekkenie. Dla takich sytuacji warto wpaść na festyn.

O tym, że Esiu poleciał nieco w chuja.

O tym, że polskie mohery potrafią się bawić. Była wiocha w chuj, ale było zabawnie. Tylko jakaś kurwa podczas „ciuchci” prawie zerwała ze mnie koszulkę, bo nie potrafiła zrozumieć, że łapie się za ramiona, a nie za odzież.

O tym, że gdyby nie chujowa pogoda to siedzielibyśmy tam do rana.

O tym, że Pompa nie rozumie, że „orkiestra” nie puszcza kawałków, tylko je gra.
„Po przerwie puśćcie jakieś 4 szybkie kawałki”.

O umiejętnościach negocjacyjnych Adama.
O powodzeniu Pompy w kontaktach z „mamuśkami”. Wszystkie go tam oblatywały… 😀

O tym, że podniecam się żałosnym festynem 😉

O tym, że muszę ograniczyć ilość wulgaryzmów od następnej notki.

Niestety reszta notki mi się usunęła. Dobrze, że Word ma opcję autozapisu, bo nie mielibyście tej nieprzyjemności czytać połowy z niej 😉 (Tylko Pompa mógłby w to uwierzyć)

Lipiec 20, 2008 at 9:39 pm 2 komentarze

O drużynie słów kilka.naście.

RonaldinhoMilanowska fotografia, ale dziś nie o tym.
Jest środek wakacji, pogoda chujowa. Kto to kurwa wymyślił. Nigdy więcej nie chcę(jakbym miał coś do gadania) „ciepłej” zimy.
Niech sobie będzie i -50 zaspy po chuja, albo i dalej.
Kto widział, aby w Lipcu była taka piździawa.
Dobre były przesądy starego mohera na przystanku autobusowym, gdy wspominał: „40 lat temu była taka sama zima, a w lecie ludzie w swetrach chodzili”.
Jedyne do czego nadaje się ówczesny klimat to football.

A ja z powodu mojej nieodpartej chęci opiszę zespół piłkarski, w którym występuję.

Trener
Przygotowania do nowego sezonu(przynajmniej w naszej cudownej ekipie) jeszcze się nie rozpoczęły. Problem w tym, że niewiadomo czy w ogóle to nastąpi. Niedługo na oficjalnej konferencji prasowej(transmitowanej do 666 krajów świata) poznamy nowego trenera. W obwodzie są trzy nazwiska: Rafa Benitez(jest gotów rozwiązać swój kontrakt z Whirlpoolem), Marcello Lippi(będzie miał czas między meczami reprezentacji) i Jacek Gmoch(faworyt dziennikarzy i najlepiej opłacany trener w historii futbolu – 2 protezy tygodniowo). Wszyscy mamy jednak nadzieję, że zarząd postawi na kogoś z mniejszym bagażem doświadczeń. Leo Benhałer nie poradził sobie bo… był za dobry.

Transfery
Najważniejsze wzmocnienia zostały już przeprowadzone – do zespołu dołączył środkowy pomocnik(Rodżer Perejro), który robił za psa Ronaldinho. Jego zarobki szacowane są na 4 browary rocznie. Negocjowane jest kupno bramkarza – Artura Borubara, chociaż dochodzą do nas wieści, że nie wróci już do futbolu. Do powrotu próbuje go przekonać nasz plejmejker . Z wolnego transferu dołączył napastnik, który wygląda jak lalka barbie(jeszcze nie stwierdziliśmy jakiej jest płci). Jako, że nasz zespół ma bardzo dobre stosunki z fryzjerem to pozyskaliśmy napastnika-aktora. Pomoże nam to w zdobywaniu rzutów karnych. Piłkarz ten ma bogatą karierę aktorską(Hoolywood). W superprodukcji „Transformers” zagrał meble. Jednak naszym najważniejszym zakupem może okazać się kilka futbolówek, ponieważ nie mamy czym trenować.
Z naszej ekipy odeszli: 18 letni talent z Japonii(niektórzy mówią, że to jednak Rumun) o jakże wiele mówiącym pseudonimie „KiwaJakoTako”. Nie wiadomo na jakiej pozycji występował. Niektórzy widzieli go melanżującego gdzieś na ławce pod sklepem, dzień przed meczem. To wyjaśnia dlaczego nie zdobył żadnej bramki w barwach zespołu. Oprócz kilkunastu 11-letnich dziewcząt, zaliczył również kilka asyst(przy straconych bramkach).
Zespół opuściło także kilku średnich grajków(flet, puzon i trąbka).
Zatrudniliśmy nowego trenera od rozmów motywacyjnych w szatni. Jest nim 98 letni Chińczyk, który nazywa się: „ChuyNa VasQade”.

Wiadomość z ostatniej chwili: Długie negocjacje przyniosły skutek, wysłannik naszej ekipy Plejmejker negocjował wczoraj w ekskluzywnej budce z kurczakami transfer skrzydłowego/napastnika. Posiada on międzynarodowe doświadczenie. Był na nielegalnej emigracji w Gruzji czy Białorusi. Jego imię nie jest nam znane, ale nazwisko wiele mówi: „Bohenek”. Ponoć jest bliskim przyjacielem(chłopakiem) nowego nabytku Barcelony – Aleksandra Hleba.

Taktyka
Za 2 dni czeka nas pierwszy mecz, który ma być wstępem do przygotowań.
Przeciwnik o uznanej marce – „Orzeł Stalowe Płoty” będzie walczył z nami o prestiż. Taktyka naszego zespołu po zmianie trenera raczej nie ulegnie zmianie. Będzie to klasyczne 3-5-8 z bramkarzem wysuniętym do najbliższej dyskoteki.

W następnej notce dowiecie się jak wygląda kadra naszej ekipy, a także poznacie najpiękniejszy stadion świata, na którym odbywają się mecze naszej drużyny.

(nazwiska i inne pierdoły zostały zmienione w celu zabezpieczenia danych osobowych)

Lipiec 18, 2008 at 9:36 am 5 komentarzy

Tu w pizzerii nam przyjemnie mija czaaaas… :D

google logo

Witam.

Ostatnio na blogach, które odwiedzam regularnie, często  spotykam noty związane z „frazami wyszukiwarek”. Czyli tym co  ludzie wpisują w google, które kieruje ich na mojego bloga. Od  kilku miesięcy gromadziłem trochę fraz i teraz je upublicznię. Zestawienie 10 najlepszych\ najciekawszych \nie zawszę zabawnych tekstów.

10. miejsce – „tłumaczenie the kill 30 secound to mars” – nie wiem po jakiego chuja szukać tłumaczenia tej piosenki. Tekst na poziomie wierszy emolców pierdolców.

9. miejsce – „niemiecki seks” – nie rozumiem jaki związek ma niemiecki seks z moim blogiem. Czy jest coś o czym nie wiem?

8. miejsce – „zabity za śpiewanie oasis” – nie wiem czy takie wydarzenie miało miejsce. Jeśli jednak miało to stoją za tym chuje z porcysa.

7. miejsce – „życie prywatne carlesa puyola” – wejdź na pudelka bądź podobne tego typu strony 😉 tam na pewno dowiesz się jaką szczoteczką umył dziś zęby.

6. miejsce – „fotografia zony joachim loew” – jeśli się nie mylę to trener Niemców nie ma żony. Zresztą po incydencie z wąchaniem pach i zjadaniem z nosa myślę, że o jakąkolwiek kobietę będzie mu niezwykle trudno 😉

5. miejsce – „niemieckie przedłużacze” – słyszałem o niemieckich kablach podczas II wojny światowej, którzy podpierdalali ludzi, ale o przedłużaczach nic a nic 😉

4. miejsce – „jebać włochów”- sam się jeb chuju.

3. miejsce – „kurewsko daleko od ok” – „Marcellus, jest ok? -…” respekt dla autora tego wpisu w google 😉

2. miejsce – „bułgarska kurwa grzyb atomowy” – myślałem, że są lepsze sposoby szukania informacji o przodkach w Internecie. Tekst jednak mnie zagiął 😉 i myślę, że nie tylko mnie 😀

1 MIEJSCE – „wanna spermy” – Polki lub polskie pedały mają zajebistą wyobraźnię 😉 n/c.

Lipiec 13, 2008 at 6:09 pm 4 komentarze

Paint me a wish on a velvet sky…

Wrócił chłop z Mazur. Ostatni Król Polski. Po ekologicznym i ciekawym(choć skróconym) wypoczynku czas napisać coś na temat wyjazdu.

Domeną wyjazdu było: „dotlenić się”. Tak wiem, bliżej jest do Katowic. Kumpel kiedyś mówił zawsze, że jeździ się dotlenić do górniczego miasta. Natomiast moim marzeniem jest ekologiczny wyjazd do Zagłębia Ruhry.
Miasto wyselekcjonowane do wczasów nosi nazwę Augustów. Nie bez znaczenia był wybór, ponieważ mam tam krewnych. O samym transporcie nie ma co opowiadać. Po około 7 godzinach jazdy samochodem nie ma się chęci na nic. Jako, że wyjazd odbył się w nocy – na ulicach lub poboczach(niepotrzebne skreślić) nie brakowało atrakcji. Panny z Białorusi oferowały kierowcom grzybobranie w lesie. Niestety z braku czasu nie dowiedziałem się ile kosztuje „zwiedzanie lasu w porze nocnej”. Po uroczystym zwiedzaniu, ludzie bez specjalnej ochrony przed grzybami mogą pośpiewać z delikwentką na ognisku: „ja mam kiłę, ty rzeżączkę – choć podajmy sobie rączkę”. Wszystko wliczone w cenę.

Pobyt był fascynujący, mimo, że czasem było nudno. Powietrze w lasach czystsze od „Staropolanki” i woda w jeziorach ciepła i dosyć przejrzysta. Oczywiście poranne „wyjazdy” rowerkami wodnymi należały do codzienności. No i skoki z rowerków też bardzo ciekawe.
Pogoda jak w kalejdoskopie – rano upał, a wieczorem burza. Albo po totalnej piździawie, skwar, w którym nie da się wytrzymać. Jednym słowem jaja z tą pogodą.

Jeśli chodzi o zwiedzanie to było kilka ciekawych miejsc. Do takich można z pewnością zaliczyć Dolinę Rospudy i sanktuarium matki Bożej Studzieniczańskiej w Studzienicznej – miejsce, które kiedyś odwiedził Jan Paweł II. Pogoda do zwiedzania idealna – nie za zimno, nie za gorąco. Na pochwałę zasługuje również bardzo dobre piwo – Łomża. Wkurwił mnie niezmiernie fakt wysokich cen(ze względu na turystów). Żeby za 2 piwa i jedną kawę w barze zapłacić 23 zł ? niech się gonią leszcze. Olej 250ml – 5zł. Zabić to mało.

Dalej nie będę się rozpisywał 😉 Jeszcze tylko jedno zaskoczenie dnia. Podczas powrotu zatrzymałem się w pewnym barze.
A, że była pora obiadowa – nie zawahałem się, aby ten obiad zamówić. Generalnie do wyboru były schabowe z różnymi badziewiami. Nie zwracałem uwagi na inne „poczęstunki” z racji mojej platonicznej miłości do schabu :]
Więc zamówiłem i czekam…czekam…czekam…wkurwiam się…czekam…dalej nic…
W końcu „pani od wszystkiego” przyniosła żarcie dla wygłodniałego brzozawa. Tu nastąpiło wielkie zdziwienie. Schabowy wielkości kartki z bloku A4, gruby jak murzyńska pała. Do tego posypany dużą ilością grzybów. Jakby tego było mało – młode ziemniaki(wielkości szklanki) posypane koperkiem. Wygląda nieźle, a jeszcze dostaje się dużą miskę mizerii. Kompot z malin również wchodzi w skład. Żarcie podane na talerzu jak dla konia. Opłacało się czekać. Na początku ogarnęła mnie myśl: „ciekawe jak ja to wpierdolę?”. Jednak mój żołądek ostatnio płata figle i wciągnąłem to jak odkurzacz.
A teraz największe zaskoczenie – cena. 11 zł za takie cudo.
Była również niezła polewka. Jeden facet zamówił schabowego i wkurwiony czekaniem zaczął się burać do obsługi. W momencie gdy miła pani przyniosła mu danie – facet zaniemówił. Jedyny tekst jaki powiedział do kolegów to: „o kurwa, ale wielkie”.

To by było na tyle. Mam nadzieję, że przygoda z Mazurami(na tych wakacjach) jeszcze nie dobiegła końca 😉 i spierdalać.

Lipiec 8, 2008 at 8:06 am 5 komentarzy


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.

Piszę o tym, o czym korwa chcę pisać.

Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
GG: 9328484

Cheers!

Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

Lipiec 2008
Pon W Śr C Pt S N
« Czer   Sier »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Co oznaczają cyferki ;)

10 - Klasyk
9 - Zajebiste
8 - Bardzo dobre
7 - Dobre, ale...
6 - Prawie dobre
5 - Przeciętne
4 - Słabe
3 - Żenujące
2 - Katastrofa!
1 - Twoja Stara

Kategorie

Najpopularniejsze wpisy

Takie tam ;)

  • 39,375 wejść