Posty otagowanethe bank job
Podsumowanie kina 2008 roku
Witam wszystkich czytelników bloga. Dzisiejsza notka będzie zamknięciem pewnego etapu. Mianowicie mam zamiar zamknąć w niej filmowy 2008 rok, który był niezbyt dobry. Żaden film nie dorównał poziomem do tych czołowych, lecz powstało kilka ciekawych produkcji. Pozwoliłem sobie stworzyć kilka kategorii, w których umieszczę dane obrazy.
Paweuu na swoim blogu napisał o muzyce, więc postanowiłem, ze podsumuje kino. Nie będę jednak oceniał filmów, ani wystawiał laurek. Po prostu napiszę, co moim zdaniem warto obejrzeć i czego nie warto. Wymienione obrazy to te, które obejrzałem przez ostatni rok.
Pod uwagę brana jest tylko data premiery w kraju, w którym został stworzony dany film.
Filmy, które trzeba obejrzeć: 
Niebo nad Paryżem
The Dark Knight
Felon
The Curious Case of Benjamin Button
Filmy, które warto obejrzeć:
The Incredible Hulk
The Bank Job
Fools Gold
Definitely, Maybe
Quantum of Solace
Elegy
Taken
Filmy, które można obejrzeć:
War, Inc.
Rambo
Paranoid Park
Wanted
In Bruges
Mamma Mia!
Righteous Kill
Filmy, których nie trzeba oglądać:
Babylon
Max Payne
Hancock
88 Minutes
Hellboy II: The Golden Army
Burn After Reading
Filmy, całkowicie do dupy:
Tropic Thunder
Saw V
10,000 BC
Meet the Spartans
Zabrakło tutaj kilku filmów, których nie zdążyłem obejrzeć, a które chętnie umieściłbym w jakąś kategorię, ale cóż myślę, że i tak to wystarczy. Zanim je wszystkie obejrzycie, minie jeszcze sporo czasu. All Goodness in new year.
1 comment styczeń 1, 2009
“Przysługa jest bardziej zabójcza od kuli…”
Nadszedł czas na nową notkę. Dostałem telefon, że mnie ktoś zabije(ale będziecie mieli uciechę) za 88 min.
Dziś klasycznie będzie coś o filmach ![]()
Lecz zanim o powyższych, to muzyka ![]()
Jak można zauważyć po ostatniej notce – Katie Melua w głośnikach(wszystkie trzy płyty). Szczególnie polecam utwór z jej debiutanckiej płyty – Belfast(Penguins and Cats). The Smiths wczoraj, a konkretnie składak „Singles”.
Czasu na filmy miałem dużo, więc „coś” tam obejrzałem. Mimo, że początek tygodnia nie zwiastował najlepiej. Bowiem, gdy już miałem oglądać to przypominało mi się, że coś jeszcze muszę zrobić, a potem chęć odchodziła sama.
Święci z Bostonu – szukałem dobrej czarnej komedii. Poszukiwania uważam za udane. Film rozbawił mnie wielokrotnie. Humor taki, jaki lubię. Teksty najwyższej jakości – z niektórych można było śmiać się minutami. Akcja też jest ciekawa, ciągle coś się dzieje. Aktorzy zagrali dobrze. A, że komedia podobała mi się przeogromnie(no może nie bardziej niż Snatch) to na koniec będzie Suprise.
The Bank Job – podejście miałem negatywne, gdyż ostatnie filmy z 2008 roku, które widziałem były fatalne. Zaskoczyłem się bardzo pozytywnie. Główną rolę zagrał Jason Statham, którego lubię m.in. za film „Przekręt”
Nie będę ukrywać – film oglądało się świetnie. Fajne kreacje aktorskie, ciekawe dialogi i bardzo dobre zwroty akcji.
Dzieło opowiada o legendarnym napadzie na bank na londyńskiej Baker Street w 1971 roku.
Nie będę zdradzać więcej szczegółów – myślę, że film się Wam spodoba.
Następny movies, który leciał przed moimi oczami to „88 Minut”. Do jego obejrzenia zachęciła mnie oczywiście rola Al’a Pacino. Chciałem zobaczyć jak poradzi sobie mój ulubiony aktor, w środowisku cieniasów. Poczynał nieźle, lecz widać było, że przy słabych aktorach to ciężko się wybić. Film ma nudną fabułę, jest przewidywalny – kiepski. Ratuje go właśnie rola Pacino, ale to nie wystarczy. Dr. Jack Gramm(Pacino) dostaje telefon od nieznajomego, że zginie za 88 min. I zaczyna się akcja, lub jej brak. Brakuje wyraźnie człowieka, który w duecie z Al’em mógłby stworzyć coś ciekawego. Tak czy inaczej – film to teatr jednego aktora. Polecam ludziom, którzy nie wymagają dużo, a nudzą się w jakiś wieczór.
Czwarty i już ostatni film(przynajmniej w tej notce) to „Życie Carlita”. Fantastyczne dzieło. W filmie(tak jak w poprzednim) główną rolę gra Pacino
Wszystko w tym dramacie gangsterskim wgniotło mnie w fotel. Film w tematyce podobny do „Scarface” – również Briana De Palmy. Ciężko cokolwiek napisać po tak świetnym seansie
Kolejny film, w którym Al Pacino wznosi się na wyżyny swego geniuszu. Fabuła wydaje się być niezbyt wciągająca. Tak jest na szczęście tylko przez chwile. Świetna muzyka, wysoki poziom aktorstwa – to tylko wierzchołek zalet. Motywem przewodnim jest wyjście Carlito Brigante z więzienia. Chce on na zawsze zerwać z biznesem narkotykowym. Czy mu się uda?
Musicie sami to zobaczyć
I to by było na tyle. Na koniec – korzystając z dobrodziejstw youtube dostaniecie genialną scenę ze „Świętych z Bostonu”.
1 comment kwiecień 25, 2008
