Posty otagowaneJack Nicholson
We’re all part of the masterplan…
Witam na dorocznym zjeździe fanów dody <co jest?>
Można by coś napisać. Ostatni zastój był spowodowany brakiem czasu i chęci podzielenia się z wami czymkolwiek. No i nie będę ukrywać, że na „nowej” klawiaturze piszę mi się do dupy.
Ale żeby już skończyć z pierdołami to…
Filmy, które obejrzałem przez ostatnie 10 dni stały na dobrym poziomie
Pierwszy z nich „Rekrut” to historia Jamesa Claytona – obiecującego agenta, który stoi u progu wspaniałej kariery. Jego mentorem jest Walter Burke – doświadczony agent i legenda CIA, który często powtarza bohaterowi następujące słowa: „nic nie jest takie, jakim się wydaje”. Colin Farrell i Al Pacino w jednym filmie. Bardzo dobre aktorstwo obydwu panów. Wiele zwrotów akcji i tajemnicza fabuła przemawiają pozytywnie za tym obrazem.
Polecam w szczególności fanom kina akcji. Tej jest tu dużo, a i jest nad czym główkować
„Choć goni nas czas” – ciekawy dramat o życiu dwóch panów śmiertelnie chorych na raka. Edward Cole(Jack Nicholson) i Carter Chambers(Morgan Freeman) dostają wyniki badań, z których wynika, że pozostało im około 6 miesięcy życia. Obaj są pozytywnie nastawieni do ostatnich chwil swojego życia, więc nie chcą spędzić ich w szpitalnym łóżku. A, że Edward jest miliarderem to zapowiada się pełna wzruszających i śmiesznych chwil – przygoda.
Myślę, że film spodoba się rzeszy ludzi, którzy lubią kino wyważone bez różnego rodzaju zapychaczów. Na dobrą ocenę zasługują ładne krajobrazy
Jak na 2008 rok całkiem udany film.
Z muzycznej strony to ostatnio oglądam dwa wydania dvd Oazy. Kolejno „There and Then” i „Live by the Sea”. Oczywiście oba są świetne, choć od „Live by the Sea” wolę „Familliar to Millions”. Może dlatego, że dźwięk o wiele lepszy.
Na koniec The Masterplan, żeby Riv się zajarał ![]()
1 comment maj 11, 2008
Remember when you where young?
Welcome To The Machine
Trochę ostatnio niepisałem(w nowym roku), ale już to nadrabiam. Ostatnimi czasy zainteresowałem się filmami gore, tzn. komediami
Obejrzałem masę i osobiście to najbardziej przypadła mi “Martwica Mózgu”. Nieźle się uśmiałem, nie mówiąc o tym jak to z Rivem oglądaliśmy ]:-> Pod koniec ostatniej notki wspominałem o filmie z Deepem. Oglądanie go sprawiło mi niesamowitą przyjemność. Genialna gra młodego Di Caprio(uwierzcie że granie upośledzonego nie jest rzeczą łatwą) i charakterystyczny akcent Deepa. Obyczajówka pełną parą lecz świetnie zrealizowana. Końcówka trochę zasmuca dodając tym samym animuszu całej produkcji…
Blair Witch oglądałem i się bardzo rozczarowałem, żal pisać o tym… miałem nadzieję na to że się przestraszę. Ledwo film się zaczął a już skończył. Zdewastowany moralnie zacząłem poszukiwać dzieła które mnie wkręci w ziemię. Znalazłem, znalazłem!
“Lśnienie” S.Kubricka było genialne. Horror świetny, żadnego momentu katharsis, ciągły strach i…życiowa rola Jacka Nicholsona. Niepamiętam żadnego filmu w których bohater straszyłby samym wzrokiem. Nie ma tu dzieci wyskakujących z tosterów, ani cieni biegających po pokoju. Mimo to napięcie jest maksymalne, muzyka idealnie dopasowana. Nie bez powodu, jeden z najlepszych horrorów w historii kina.
Teraz trochę o wynalazku zwanym muzyka
Dark Side Of The Moon nie odpuszcza
Time się nie nudzi, a kobieta z The Great Gig In The Sky dalej czaruje swym głosem. Pozatym słucham albumów: Animals i The Final Cut. Ten pierwszy jest bardzo przyjemny, drugi niebardzo mi podchodzi. Tylko tytułowa piosenka robi wrażenie. Myślę że w ciągu tygodnia podejdę do “The Division Bell” z którego znam High Hopes i Coming Back To Life. Później najprawdopodobniej solowy album Davida Gilmoura – On An Island. Teraz słucham sobie koncertu owego pana – Remember That Night w wersji Dvd 5.1
Leci sobie Echoes.
Myślę że już wystarczy na dziś tego pisania – i tak nikomu się nie będzie chciało czytać takiej ilości pieprzenia
A na koniec jak zawsze coś zarzucę, będzie to…
filmik który od pewnego czasu śmieszy mnie do łez
SORRY ZA LITERÓWKI, ALE JAKOŚ NIE MIAŁEM GŁOWY DO ORTOGRAFII ;)
2 comments styczeń 11, 2008
