We’re all part of the masterplan…

Witam na dorocznym zjeździe fanów dody <co jest?> :D Można by coś napisać. Ostatni zastój był spowodowany brakiem czasu i chęci podzielenia się z wami czymkolwiek. No i nie będę ukrywać, że na „nowej” klawiaturze piszę mi się do dupy.
Ale żeby już skończyć z pierdołami to… ;)

Filmy, które obejrzałem przez ostatnie 10 dni stały na dobrym poziomie ;) 8)

Pierwszy z nich „Rekrut” to historia Jamesa Claytona – obiecującego agenta, który stoi u progu wspaniałej kariery. Jego mentorem jest Walter Burke – doświadczony agent i legenda CIA, który często powtarza bohaterowi następujące słowa: „nic nie jest takie, jakim się wydaje”. Colin Farrell i Al Pacino w jednym filmie. Bardzo dobre aktorstwo obydwu panów. Wiele zwrotów akcji i tajemnicza fabuła przemawiają pozytywnie za tym obrazem.
Polecam w szczególności fanom kina akcji. Tej jest tu dużo, a i jest nad czym główkować :)

Choć goni nas czas” – ciekawy dramat o życiu dwóch panów śmiertelnie chorych na raka. Edward Cole(Jack Nicholson) i Carter Chambers(Morgan Freeman) dostają wyniki badań, z których wynika, że pozostało im około 6 miesięcy życia. Obaj są pozytywnie nastawieni do ostatnich chwil swojego życia, więc nie chcą spędzić ich w szpitalnym łóżku. A, że Edward jest miliarderem to zapowiada się pełna wzruszających i śmiesznych chwil – przygoda.
Myślę, że film spodoba się rzeszy ludzi, którzy lubią kino wyważone bez różnego rodzaju zapychaczów. Na dobrą ocenę zasługują ładne krajobrazy ;) Jak na 2008 rok całkiem udany film.

Z muzycznej strony to ostatnio oglądam dwa wydania dvd Oazy. Kolejno „There and Then” i „Live by the Sea”. Oczywiście oba są świetne, choć od „Live by the Sea” wolę „Familliar to Millions”. Może dlatego, że dźwięk o wiele lepszy.

Na koniec The Masterplan, żeby Riv się zajarał :D

Add comment maj 11, 2008

Across The Universe

“Czy jest ktokolwiek gotów
By wysłuchać mojej opowieści
Całej o dziewczynie, która została?
Ona jest typem dziewczyny,
Którą pragniesz tak bardzo, że jest ci przykro;
Ciągle nie załujesz ani jednego dnia.”

Across The Universe to film/musical o burzliwych latach 60’. Młody chłopak o imieniu Jude, który pochodzi z Liverpoolu wyjeżdża do Ameryki w poszukiwaniu ojca. Poznaje tam Max’a(studiującego na Princeton), a następnie jego siostrę Lucy, w której szybko się zakochuję. W niedługim czasie decyduje się z Max’em na wyjazd do Nowego Jorku. Wynajmują mieszkanie u Sadie, która marzy o karierze piosenkarki…

Musical głównie koncentruje się na miłości, przyjaźni i narkotykach(tego nie mogło zabraknąć) w czasach hippisowskich. Julie Taylor, która wyreżyserowała film – w miarę potrafi przenieść wszystkie uczucia - radość czy smutek na obraz. Jeśli film porusza demonstracje antywojenne to nie może zabraknąć agresywnych policjantów z pałkami. Bardzo duży plus właśnie za to.

Dzięki temu film nie wygląda sztucznie. Mimo braku genialnych aktorów, widowisko jest dobre. Niektórym może to wszystko zdawać się nużące. Trzeba po prostu lubić takie musicale. Akcji w filmie nie brakuje.

Nie uświadczymy tu wojny w Wietnamie al.’a Rambo, lecz jako przerywniki. Moim zdaniem jest to dobre, ponieważ bardziej możemy skupić się na emocjach(ukazanych na poziomie) bohaterów, których jest wielu. Mimo, że film trwa ponad 2 godziny nie starczyło by na to czasu. Narkotykowe wizje to majstersztyk. Wszystko jest takie kolorowe, przejaskrawione. Świat kręci się w kółko, a my mamy wrażenie, że kręcimy się razem z nim.


Myślę, że czas przejść do najważniejszego. Podkład muzyczny to piosenki legendarnych The Beatles. Jednak nie spotykamy się tu z oryginalnymi aranżacjami. Utwory wykonują przeróżne osoby(np. Joe Cocker). Na pewno wielu fanów czterech magików stwierdzi, że nie dorastają do pięt oryginałom. Nie będę ukrywać – nie wszystkie mi przypadły do gustu. Ale „I Am The Walrus” śpiewany przez Bono jest świetny.

Sam Bono w filmie gra w filmie hippisa :D Wychodzi mu to całkiem nieźle. Tytułowy „Across The Universe” ssie oryginałowi ;) Największe wrażenie wywarł na mnie kawałek „While My Guitar Gently Weeps”. Joe Cocker wspaniale zaśpiewał „Come Together”.

No i utwór „I want you” plus sekwencja poboru żołnierza do wojska. Pozostaje pogratulować wyobraźni twórczyni – kolejny majstersztyk. Utarcie wszystkich czynności w wyidealizowany sposób jest perfekcyjne. Czapki z głów.
I w tym wszystkim jest tylko jedno ale – fabuła jest strasznie prosta i przewidywalna.
To zdecydowanie najsłabszy punkt filmu. O ile historia Jude’a podjara jakąś 11 latke – na mnie to nie działa.

Podsumowując polecam film wszystkim, którzy lubią bądź znają muzykę Beatlesów.
Bez tego musical nie byłby w połowie takim, jakim jest. Jeśli chcecie zrozumieć wszystkie psychodeliczne przesłania to radzę coś wypić przed bądź zajarać :D

Ocena: 6,5/10 – fabuła dała ciała.

1 comment maj 3, 2008

“Modlący się za dzikość serca, trzymany w klatce”

Dziś znów o filmach, których trochę obejrzałem ;)
Jak zapewne widzicie – ostatnio na widelcu Al Pacino. Dziś nie inaczej, dwa przyjemne seanse na pewno się opłaciły. Oprócz tego obejrzałem „Wszystko za życie”, który polecało dużo ludzi :) o nim poniżej:

Into The Wild to oparty na prawdziwych faktach film. Opowiada on historię Chrisa McCandless’a. Film powstał na podstawie: biograficznej powieści “Wszystko za życie” Jona Krakauera. Główny bohater wyrzeka się wszystkich dóbr materialnych, chce pozostać w czystości – niczym asceta.
Postanawia żyć daleko od zgiełku miast, cieszyć się pięknem fauny i flory i samemu zdobywać doświadczenie życiowe. Sean Penn ukazuje nam w swym dziele - tęsknotę człowieka do natury. Natury, która ciągle gdzieś umyka Chrisowi. Na wyróżnienie zasługuje muzyka Eddie Vedder’a z Pearl Jam. Jako że, „Alex Superpodróżnik” podróżuje – mamy okazję podziwiać wspaniałe zdjęcia. Nie spodziewałem się takiego pięknego dzieła po 2007 roku ;)

Podwójna Gra czyli Al Pacino, Matthew McConaughey i Rene Russo w jednym filmie.
Ciekawy temat – zakłady bukmacherskie i dobrze rozwinięta fabuła. Brandon Lang jest obiecującym sportowcem. Niestety doznaje fatalnej kontuzji, która zmusza go do zakończenia kariery. A, że ambitny z niego człowiek to nie zamierza siedzieć na tyłku. Odkrywa on u siebie talent do przewidywania wyników meczów sportowych. Jego mentorem zostaje Walter Abrams(Pacino). Tym samym zatrudnia go w swojej firmie i tworzy wokół niego program telewizyjny. Wszystko idzie dobrze do momentu, w którym Brandona opuszcza szczęście…
Bezsenność – klimatyczny thriller o Willu Dormerze(Pacino) i tajemniczym zabójstwie 17 latki. Gdy Will dostaje „zlecenie” rozwiązania w/w sprawy, wszystko wygląda dobrze. Sprawa jednak komplikuje się, podczas pogoni za podejrzanym(Robin Williams). Gęsta mgła panująca w terenach, w których ten ucieka – skutecznie sprawia, że Dormer cierpiący na bezsenność niewiele widzi. Przypadkowo postrzela śmiertelnie swojego kolegę po fachu Hap’a(Martin Donovan). I tu zaczyna się ciekawy film ;)

Kolejna nota w Maju… :D

1 comment kwiecień 29, 2008

“Przysługa jest bardziej zabójcza od kuli…”

Nadszedł czas na nową notkę. Dostałem telefon, że mnie ktoś zabije(ale będziecie mieli uciechę) za 88 min. ;) Dziś klasycznie będzie coś o filmach ;)
Lecz zanim o powyższych, to muzyka :)
Jak można zauważyć po ostatniej notce – Katie Melua w głośnikach(wszystkie trzy płyty). Szczególnie polecam utwór z jej debiutanckiej płyty – Belfast(Penguins and Cats). The Smiths wczoraj, a konkretnie składak „Singles”.

Czasu na filmy miałem dużo, więc „coś” tam obejrzałem. Mimo, że początek tygodnia nie zwiastował najlepiej. Bowiem, gdy już miałem oglądać to przypominało mi się, że coś jeszcze muszę zrobić, a potem chęć odchodziła sama.

Święci z Bostonu – szukałem dobrej czarnej komedii. Poszukiwania uważam za udane. Film rozbawił mnie wielokrotnie. Humor taki, jaki lubię. Teksty najwyższej jakości – z niektórych można było śmiać się minutami. Akcja też jest ciekawa, ciągle coś się dzieje. Aktorzy zagrali dobrze. A, że komedia podobała mi się przeogromnie(no może nie bardziej niż Snatch) to na koniec będzie Suprise.

The Bank Job – podejście miałem negatywne, gdyż ostatnie filmy z 2008 roku, które widziałem były fatalne. Zaskoczyłem się bardzo pozytywnie. Główną rolę zagrał Jason Statham, którego lubię m.in. za film „Przekręt” :) Nie będę ukrywać – film oglądało się świetnie. Fajne kreacje aktorskie, ciekawe dialogi i bardzo dobre zwroty akcji.
Dzieło opowiada o legendarnym napadzie na bank na londyńskiej Baker Street w 1971 roku.
Nie będę zdradzać więcej szczegółów – myślę, że film się Wam spodoba.

Następny movies, który leciał przed moimi oczami to „88 Minut”. Do jego obejrzenia zachęciła mnie oczywiście rola Al’a Pacino. Chciałem zobaczyć jak poradzi sobie mój ulubiony aktor, w środowisku cieniasów. Poczynał nieźle, lecz widać było, że przy słabych aktorach to ciężko się wybić. Film ma nudną fabułę, jest przewidywalny – kiepski. Ratuje go właśnie rola Pacino, ale to nie wystarczy. Dr. Jack Gramm(Pacino) dostaje telefon od nieznajomego, że zginie za 88 min. I zaczyna się akcja, lub jej brak. Brakuje wyraźnie człowieka, który w duecie z Al’em mógłby stworzyć coś ciekawego. Tak czy inaczej – film to teatr jednego aktora. Polecam ludziom, którzy nie wymagają dużo, a nudzą się w jakiś wieczór.

Czwarty i już ostatni film(przynajmniej w tej notce) to „Życie Carlita”. Fantastyczne dzieło. W filmie(tak jak w poprzednim) główną rolę gra Pacino ;) Wszystko w tym dramacie gangsterskim wgniotło mnie w fotel. Film w tematyce podobny do „Scarface” – również Briana De Palmy. Ciężko cokolwiek napisać po tak świetnym seansie :) Kolejny film, w którym Al Pacino wznosi się na wyżyny swego geniuszu. Fabuła wydaje się być niezbyt wciągająca. Tak jest na szczęście tylko przez chwile. Świetna muzyka, wysoki poziom aktorstwa – to tylko wierzchołek zalet. Motywem przewodnim jest wyjście Carlito Brigante z więzienia. Chce on na zawsze zerwać z biznesem narkotykowym. Czy mu się uda?
Musicie sami to zobaczyć :)

I to by było na tyle. Na koniec – korzystając z dobrodziejstw youtube dostaniecie genialną scenę ze „Świętych z Bostonu”.

Add comment kwiecień 25, 2008

Katie Melua - “Pictures”

Pierwsza płyta Katie Melua – „Call Off the Search” zdobyła pierwsze miejsce list przebojów w Anglii i Danii.
Sprzedała się u anglików, prawie w 2 mln. egzemplarzy. Jak na debiut tej młodej piosenkarki – wyśmienicie. Świetny czysty głos, ładne teksty i wchodzące w ucho kompozycje – sprawiły, że Ketevan(bo tak ma na imię ;)) podbiła serca nie tylko anglików.
Jej drugi krążek „Piece by Piece” nie był już tak „anonimowy”. Głównie za sprawą wielkiego hitu „Nine Million Bicycles” – kochanego głównie w Polsce i Holandii. Tak w ogóle to Polacy stali się ulubieńcami Katie :o. 4 na 5 singli wydanych do „Piece by Piece” było na 1 miejscu listy przebojów.

Na nowej płycie o jakże prostej nazwie „Pictures”(wydanej 1 października 2007 w UK – u nas pewno się pojawi za rok) znajdziemy to co na poprzednich.
Piosenki są nieco mniej przebojowe, doszło kilka instrumentów. Melua gra to do czego przyzwyczaiła fanów. Czy to źle? Jeśli ktoś(np. ja) kocha jej głos i poprzednie płyty to polubi i tą. Dlaczego tylko polubi? Bo w tych kompozycjach nie znajdzie wiele nowego.

Mnie to zadowala. To nie jest wygórowana merytorycznie płyta. Ale jest dużo dźwięków, fajnych melodii i ten wspaniały głos.
Niektóre piosenki lekko podchodzą pod rock. A utwór „Ghost Town”, jest fajnym reggae kawałkiem ;)
Na płycie znajdziemy blues, folk, jazz i właśnie reggae. Jest dużo ballad, które wychodzą wokalistce najlepiej. Ciekawostką jest cover „In My Secret Life” – Leonarda Cohena. Zapewne pamiętacie, ten zabawny teledysk ;) Mimo wielu opinii, że ten utwór wyszedł jej średnio – mi się bardzo podoba. Fascynujący jest dla mnie utwór „Dirty Dice” – poraża prostotą, a jednocześnie jest jednym z ciekawszych kawałków :)
„Perfect Circle” to taki typowy kawałek Katie: świetna melodia, chwytliwy refren. Świetnie się tego słucha. Krążek jest na dobrym poziomie, chociaż brakuje konkretnego hitu(vide. „Nine Milion Bicycles. Niemal pewnym jest, że to jej ostatnia płyta z Mike’em Battem(producentem i autorem większości tekstów). Tutaj można upatrywać szansy, na coś nowego. Ze spokojnych ballad najbardziej lubię „What I Miss About You”. Świetny romantyczny głos Melu’y. Wracając do coverów, fajnie byłoby, gdyby Katie zamieściła na „Obrazkach” piosenkę Queen - „Too much love will kill you”. Bardzo ciekawe wykonanie, myślę, że fanom Królowej przypadła by do gustu ;)

Myślę, że zdania na temat „Pictures” będą podzielone. Jedni powiedzą, że to jedna płyta za dużo. Najwięksi fani stwierdzą „płyta na poziomie, świetnie się słucha”. Bo jest wielu wykonawców, którzy zajmują się nie tyle ewolucją muzyki, a po prostu tworzeniem świetnych kawałków. Ja lubię tą bajeczną muzykę i głos – więc podoba mi się ten krążek.
A, właśnie przed chwilą Melua zaczęła grać koncert w Warszawie ;) jutro natomiast zagra w Gdańsku. Jej wielbiciele z Poznania poczekają do środy :-)
A wracając do płyty to 9/10 za muzykę, 10/10 za głos Katie, 3/10 za „ewolucję”.
Czyli: 7,3/10. Polecam.

1 comment kwiecień 20, 2008

“I’m Gonna Make Him an Offer He Can’t Refuse”

Cześć wszystkim.

Najpierw zacznę o muzyki. Ostatni tydzień to przede wszystkim Placki i Oaza. Teraz zaś słucham płytki Elephant zespołu The White Stripes ;) Jednym słowem weekend zapowiada się świetnie.

Ten tydzień był wspaniałą okazją do obejrzenia trylogii Ojca Chrzestnego.
Zacząłem oczywiście od początku ;)

Marlon Brando przedstawił mi ofertę, nie do odrzucenia ;)
Do tego filmu podchodziłem z wielkim szacunkiem. Okazji do obejrzenia go, miałem co nie miara. Byłem jednak „młody i głupi”(głupi jestem nadal :D). Cóż można powiedzieć po obejrzeniu jednego z najlepszych filmów w historii kina? A no nic. Każde słowo będzie herezją. A, że to film genialny – nie trzeba przekonywać. Żałuję tylko, że z Don Vitem rozprawiono się już w pierwszej części. Marlon gra tak zajebiście, że nie chce się widzieć nikogo innego. Nieco w cieniu jest Al. Pacino, który de facto też bardzo dobrze wykonuje swą rolę.

Druga część trylogii – tu nie będę ukrywać, byłem nieco sceptycznie nastawiony. Mimo gry Al.’a Pacino, Duvalla, De Niro itd. Brakowało mi już Brando. Film dorównał części pierwszej. Ale w mojej subiektywnej ocenie Godfather bez zachrypniętego Vita Corleone to nie to samo. Fabuła nadal najwyższej półki – ładnie rozwinięta, tajemnicza. Pacino będąc nowym Ojcem ma całe pole do popisu. Film podobał by mi się bardziej, gdyby nie fakt, że czytając o nim – trafiłem na spojler :/

Trzecią opiszę w inny dzień ;) bo dziś wieczorem ją obejrzę.

Ostatnio też, zachęcony Snatchem(Przekręt) – poluje na dobre czarne komedie.
Jak ktoś, zna jakieś(prócz PF, Braindeada itp.) to niech wyskakuje 8)

„Każdej akcji towarzyszy reakcja. A cygańska reakcja… to jest kurwa coś!” :D

A  na poprawienie humoru, dla wszystkich czytających ;)

2 comments kwiecień 17, 2008

Nightrain…I love that stuff! :)

“Say Hello To My Little Friend” !

Tym “optymistycznym” cytatem, rozpocznę ową notkę. Kolejny tydzień za mną. Nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać ;) Pochłonięty różnymi sprawami, nie mam ostatnio zbyt wiele czasu(tak wiem, nam wszystkim go brakuje) na edukację filmową/muzyczną/chujwiejeszczejaką. I tu pojawia się pierwszy problem – dobrze to, czy źle. A no chyba dobrze, bo nie narzekam. Źle - dlatego, że mam kilka rzeczy w planie.
Ale przejmować się tym nie będę, gdyż w tle akurat Don’t Cry.
Dzisiaj, jak nigdy zarzucę trochę linkami – strony poprawiające humor.

www.aaaby-sprzedac.blogspot.com – to taki „blog” na którego, zawsze można wejść i się uśmiechnąć. Tematem są tu aukcje z allegro – bzdurne zdjęcia, zabawne opisy aukcji itp. :)
Humor jest często abstrakcyjny i ironiczny – mi to się podoba. Co jest fajne? A to, że sami możecie wysyłać propozycję :)

www.orly-sokoly.blogspot.com – podobna tematyka co poprzednik. Tutaj jednak główną uwagę skupiają – błędy ortograficzne, pokemońskie „Tek$tY” itd.

www.boli.blog.pl – pikantny humor, dla wielu niesmaczny, lecz świetny. Trafia do mnie idealnie. Ładnie wykonane obrazki no i…teksty, których nie można lepiej dobrać :)
No i ponad 700 tys. wejść robi swoje. Wysoki poziom trzymany od 3 lat!

www.paski.org – jak sama nazwa wskazuje „paski”. Krótkie komiksy okraszone zabawnymi tekstami. Tematy pasków są różne. Od polityki do motywów śmierci ;) Misz-masz dla tych którzy, uwielbiają inteligentny humor.

www.gamer9.net – rozbudowany komiks z wciągającą fabułą. Ciekawe wątki, dowcipne porównania. Bohaterzy naszych ulubionych gier w jednym.

W tak doborowym towarzystwie, nie może zabraknąć BASH.ORG.PL :) – strony której nie trzeba komentować.

A tak w ogóle to byłem dziś świadkiem śmiesznej rozmowy.
Dwie dorosłe kobiety + temat o telewizji. No i jedna z nich wysyła syna na casting(współczuje mu). Zarobi na tym 250 zł(z góry) :O. Nie ma to jak zarabiać na dzieciach o_O Ale najbardziej rozwalił mnie tekst, gdy jedna do drugiej mówi tak: „No bo wiesz, ci ludzie w programach na widowni. Oni sobie tak po prostu nie przychodzą, im za to płacą i mówi się na nich: klaskacze. No i pomyśl sobie, że to aż 60 zł za program.” Wybaczę tej kobiecie, bo była blondynką. Szkoda, że w rozmowie nie zawarła też opinii syna na ten temat.
Pewnie zupełnie niedawno odkryła, że w reklamach Vizira, Zygmunt Chajzer nie przychodzi do przypadkowych rodzin ;)

Miał być na koniec Guns ‘N’ Ross – Nightrain z Tokio 92 – zajebista piosenka, wykonanie, no i kapelusz Duff’a :D ale mi się nie chce dodawać ;) sami sobie poszukajcie :]

4 comments kwiecień 8, 2008

“Próżność to mój ulubiony grzech…”

Nie ma to jak wieczorna nota z rytmach Oazy. Ciekawy tydzień, ciekawe „przygody”. „Był u mnie i nic nie powiedział o tym, że będziecie się rejestrować” :) „Zapierdol faszystowskich morderców” itd. Kto widział ten wie, kto nie widział – niestety się nie dowie.

Do tej pory, obejrzałem w sumie dwa ciekawe filmy + jeden w kinie(o nim zaraz). O muzyce mogę powiedzieć tylko tyle, że obecnie słucham dyskografii The Beatles :) Przedwczoraj to nawet posłuchałem Floydów na „Delicate Of Sound Thunder”. Szkolny wyjazd, na „arcydzieła filmowe ble ble ble”. „Powiększenie” fajne było, a teraz oglądaliśmy „Kanał” Andrzeja Wajdy.
Tu z miejsca pozwolę sobie zacytować słowa pewnej postaci z „a-kanary-sa-wsrod-nas.blog.onet.pl”, mówiąc krócej – koleżanki. Nie ma sensu wywodzić się nad tym „dziełem”, gdyż zrobiła to już inna osoba. Gdyby nie to, że nie ma tu podzielonych zdań– zapewne napisał bym coś „od siebie”.

„Kanał”. Tytuł produkcji niesamowicie adekwatny do swojego poziomu orz tego, co pan Andrzej prezentuje we wszystkich swoich “dziełach”.”
Teraz o nieco ciekawszych filmach z mojego punktu widzenia.

Adwokat Diabła zabrał mi nieco czwartkowej nocy. Było warto. Bardzo pozytywny film. Co więcej można powiedzieć o filmie, który jest po prostu świetny? :) Świetna kreacja Al’a Pacino(jedynego aktora, którego gra w żadnym filmie mnie nie zawiodła). Matka za nim nie przepada, lecz również stwierdziła, że zagrał świetnie. Jego śmiech, ta butność i pewność siebie. Ten demoniczny uśmiech mówiący – „ja tu kurwa rządze”. Przyjemna rola Keeanu Reveesa(pewno źle napisałem :D). Film z deka prawidłowy.

„Bóg to sadysta. Daje sprzeczne zasady. Patrz ale nie dotykaj. Dotykaj, ale nie próbuj. PRÓBUJ! ale nie połykaj. Kiedy ty przystępujesz z nogi na nogę, co on robi? Zrywa boki ze śmiechu!” :D :]

Dziś miałem przyjemność obejrzeć „Lot nad kukułczym gniazdem”. Przyznam, początkowo miałem obawy, że to jakiś film o samolotach, wojnie(gdy spojrzałem na okładkę). Przeczytałem króciutki wstęp i… wiedziałem, że tematyka trafiła do mnie idealnie.
Zakład psychiatryczny? Wycieczka z psycholami na statku? W końcu, impreza psycholi? To tylko nieliczne sceny, ze świetnego filmu w, którym Jack Nicholson zagrał wspaniale.
Niby temat prosty, a film to taka tragikomedia. Po takim dziele nic mnie już nie zdziwi.
Za scenę z „wynajmem” statku dałbym Oscara wszystkim aktorom.

„Jest tu tak przyjemnie (…) – że tylko wariat mógłby chcieć stąd uciec.” :D

Dzisiaj obejdzie się bez „filmiku na koniec” – tak, wiem – będziecie płakać. Nic na to nie poradzę ;) Będzie link! KLIK

4 comments marzec 28, 2008

Niczym kot w worku czekający na upadek…

Coś luźnego c.d. ;]

Let’s all make believe
In the end we’re gonna need each other

cytat tygodnia: “moja mama mi powiedziała, że jak była ze mną w ciązy to oglądała muppet show i ze jestem podobna do kermita oO’”

Zacznę od akcentu muzycznego. Ostatnimi czasy mała ilość czasu na „leczenie” uszu.
Zafascynowany utworem „The drugs don’t work”(Często nazywanym najsmutniejszą piosenką jaka powstała.) zespołu The Verve przystąpiłem do napisania noty.
Jak przystało na porządnego obywatela bez FTM się nie obchodzi. Od czasów wielkiej bomby na Dark Side’a nic równie mocno mnie nie wciągneło. Urban Hymns ma taką okazję, gdyż mam chęć na Ryśka Aschcrofta. Warto też wspomnieć o GnR ;)

Filmy jak to filmy. Zero chęci, bądź czasu ostatnio. Wczoraj się wziąłem za „Donnie Brasco” z Deepem i Pacino. Wyłączyłem po 15 min. z powodu…bólu zęba :D nie mogłem się skupić na oglądaniu. Dzisiaj planuje jakiś obejrzeć. Czy będzie to Donnie, zobaczymy ;) W planie także „Adwokat Diabła”, „Amelia” i jakaś japońska komedia „Sex is zero” ;) A, że skośnookie ludziki robią świetne filmy, to się przekonałem przy „Turn left, turn right”.
Niby prosty temat, a wykonany tak, że chce się oglądać kilka razy… polecam każdemu.

Edukacja jakoś idzie. Z racji tego, że są „rekolekcje” – więcej czasu :] A i z ocenami przednio, więc jest dobrze. Pogoda niestety nie dopisuje - niby słońce, a powietrze mroźne.

Alessandro Nesta - najlepszy obrońca świata obchodzi dziś 32 urodziny.
Z tego powodu paweuu na swoim blogu opisał krótko karierę owego gracza :]
Jako, że to Sandro to mój idol, więc serdecznie zapraszam  ;)
Happy Birthday!  :)

Nie mam zbytnio o czym pisać z prostego powodu. Nic szczególnego się nie dzieje. Sprawy wyższe. Pantha Rhei ;) Posłuchajcie sobie więc The Verve – The Drugs Don’t Work :] tu wykonanie live.

1 comment marzec 19, 2008

Coś luźniejszego… ;)

Ostatni tydzień obfituje w wiele ciekawych akcji!

Pewne twórcze umysły wymyśliły piosenkę o dresach :]
Pewne „ambitne osoby” słuchały na informatyce „30 second to mars” :D ale beka była :D dno ;) from jesteerdej xDDDD.
Pewne inteligentne osobniki chodziły do Intermarche po dorodne grejpfruty.I to tak w pełnym skrócie ;) może wrzucę kiedyś tu, tą piosenkę o dresach :-)
No i przejebałem w państwa, miasta… :D

A teraz lipa nieco, słucham sobie b-sideów Oazy. Konkretnie „Let’s All Make Believe”.
Noel jest mistrzem tworzenia chwytliwych kompozycji. Zaraz zapewne przejdę do „Without You I’m Nothing”, na którą mam chęć tylko, gdy sam przebywam w domu. Świetna płyta, jak chce się nieco „posmucić” ;)

Z edukacją jest świetnie, jutro ostatnie poważne lekcje w tym tygodniu. Tylko jak tu przetrwać kolejne dwa j. polskie? W czwartek(może również piątek) udział w PPNS – Propagandzie Promującej Naszą Szkołę. Yeah Yeah Yeah – krzyknął Noel, śpiewający Helter Skelter.

Oglądałem „Mechaniczną Pomarańczę” ;) film ładny, lecz nie wkręcił mnie za bardzo.
Dzisiaj w planach mam obejrzenie: „Dawno temu w Ameryce”. A, że lubię klimat „Ojca Chrzestnego” to powinno mi się spodobać.

A wrzucając na totalny luz, nie zabraknie dziś…3..2..1..

Nie mogę, to jest tak śmieszne, że szok :D :D :D

3 comments marzec 11, 2008


Brzozaw 8)

Człowiek lub istota człowieczo podobna pisząca na temat ciekawych krążków rockowych, A.C. Milan, Oasis i filmów.
Mój last.fm znajduje się tu:
http://www.lastfm.pl/user/brzozaw
@mail: brzozaw@o2.pl
gg: 294389

Cheers!
Wykonawcy tygodnia wg. last.fm :)


Czego słucham w tej chwili?

Kalendarz

maj 2008
P W Ś C P S N
« kwi    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Tagi

Ciekawe blogi

Ciekawe linki

Rock And Roll

Najpopularniejsze wpisy

Archiwa

Meta

Takie tam ;)